- parówki
Miałem gdzieś kalarepę, która również miała uznanie podczas wojny, dlatego uznałem za stosowne podać danie z sosem z tej bulwy.
Nie mylić z Bernem, bo i tacy bywają. Brno jest ciekawą alternatywą dla Pragi. Równie ładne, bliżej, mniejsze, ale zdecydowanie mniej turystów oraz tych, którzy tych turystów chcą oskubać. Jedyne czego mi zabrakło to pomnika Żiżki.
Co prawda, jak wiele czeskich miast, tak i tu króluje piękna austrowęgierska architektura, o której pisałem również przy okazji Sarajewa, to niewątpliwą wizytówką miasta jest modernistyczna willa Tugendhatów. Zwiedzanie z przewodnikiem trochę kosztuje i rezerwacje są na kolejny miesiąc, ale jeśli jesteście fanami modernizmu, to może i warto. Ja nie wiem, bo widziałem tylko z zewnątrz.
Wariacja na temat klusek śląskich, która stała się internetowym wiralem. Daje o sobie znać szczególnie, w sezonie grzybowym, który właśnie się kończy, a który można przedłużyć w kuchni za pomocą suszenia. Tu zdecydowanie #teampodgrzybek, jako znacznie bardziej aromatyczny.
Składniki:
- ziemniaki
- mąka ziemniaczana
- mąka pszenna
- grzyby leśne
Wykonanie:
Ziemniaki obieramy, gotujemy, studzimy i ugniatamy. Dodajemy mąki ziemniaczanej w stosunku 1 do 4 i ugniatamy na jednolitą masę. Formujemy kulki, w które wkładamy jakąś rurkę, aby powstał nam wzór o kształcie ogonka grzyba. Wrzucamy do wrzącej wody i wyjmujemy jak wypłyną.
Grzyby podsmażamy i zasypujemy lekko mąką. Dodajemy wody cały czas mieszając. Tak przygotowanym sosem polewamy kluski.
"Tots and pears" to danie mem. Stało się nim już ładne parę lat temu, w ramach debaty dotyczącej większej kontroli posiadania broni w USA. Jest to taki żart, trochę jak w Polsce motyw z kredkami. Za każdym razem kiedy dochodzi do jakiejś strzelaniny w szkole, czy innym tego typu miejscu amerykańskie społeczeństwo mówi, że kierują w stronę ofiar i ich rodzin thoughts (myśli) and prayers (modlitwy). Stało się to tak wyświechtane, zwłaszcza w oczach tych, którzy oczekują realnych zmian, że zaczęli to przedrzeźniać i tak powstało tots (małe ziemniaczane smażone kluski) and pears (gruszki), które stało się synonimem czegoś, co jest nic nie wartym gestem lub symbolem.
Debata powróciła ze zdwojoną siłą po zabójstwie Charliego Kirka, który zasłynął słowami Myślę, że warto ponieść koszt, niestety, pewnej liczby zgonów od broni palnej każdego roku, abyśmy mogli mieć Drugą Poprawkę, która chroni nasze inne nadane przez Boga prawa. Reasumując, zginął jak chciał. Oczywiście jego śmierć stała się przykładem do zbijania kapitału politycznego, gdzie jedni widzieli w nim diabła, a inni dosłownie świętego, z czego najwięcej poza USA. Jedni się cieszyli, inni denerwowali (tzn. na początku też się cieszyli, ale jak się okazało, że prawdopodobnie strzelał gość z MAGA, to przestali). W USA natomiast (i to zasługuje na wyraźną wzmiankę na blogu kulinarnym) był bardzo znanym przedsiębiorcą-kaznodzieją, ale nie takim standardowym, który robi trasę po kraju i leczy ludzi słowem. Właściwie zasłynął tym, że sprzedawał kawę, o dość wymownej nazwie Black out coffe i różne suplementy dla prawdziwych Amerykanów, gdyż jakakolwiek nawet debata w stronę ograniczenia broni jest postrzegana jako bardziej nieamerykańska niż próba poddania myśliwych w Polsce badaniom psychologicznych jako antypolska.
Przygotowując ten nudny z pozoru przepis wykorzystałem dwie metody.
Dostałem śliwek i to całą czapkę. Chodziły mi po głowie knedle, ale postanowiłem je zrobić trochę jak obwarzanki, czyli najpierw parzone, a potem pieczone. Wyszło spoko, bo można jeść na zimno.
Składniki:
- ziemniaki
- mąka
- drożdże instant
- olej
- śliwki
Wykonanie:
Ziemniaki obieramy, gotujemy, studzimy i ugniatamy.
Dodajemy trochę oleju, mąki w ilości 1,2 razy większej niż ziemniaków i drożdże. Dolewamy trochę wody i ugniatamy ciasto.
Śliwki drylujemy i wkładamy do kulek z ciasta.
Kulki wrzucamy do wrzącej wody i gotujemy aż wypłyną, a następnie pieczemy w nagrzanym do 180 stopni Celsjusza piekarniku aż się zarumienią.
Kolejne danie od Lesioków. O samych Lesiokach pisałem już tutaj.
Z uwagi na to, że większość społeczeństwa w tym kraju jest pochodzenia chłopskiego, a chłopi byli biedni, ogromną popularność zdobyły ziemniaki. Można je podawać na wiele sposobów, ale jednak ważna jest nie tylko sama forma podania, ale też zmiana smaku. Tak powstała ziemniaczana kapusta. pierwotnie ziemniaki kiszono, obecnie dodaje się do nich wody z kiszonek lub zakwasu.
Koniecznie z dodatkiem strączków. Najlepiej z grochem, ale najprościej i najbardziej efektywnie, z czerwoną fasolą.
Składniki:
- ziemniaki
- cebula
- fasola w puszce
- woda z kiszonek
Ziemniaki studenckie. Swoją nazwę zawdzięczają podobno temu, że były często kupowaną przekąską przez biednych studentów z Tokio, ale równie dobrze, mogły być kultowym bieda-studenckim daniem, coś jak u nas makaron z koncentratem :) Jak zrobicie z batatów, to będą jeszcze słodsze i pewnie zdrowsze, ale w Japonii robią z jakichkolwiek.
Składniki:
- ziemniaki
- sos sojowy
- cukier
- ocet