Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaszanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaszanka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 listopada 2024

Himmel und Erde

Czyli niebo i ziemia. Połączenie w jednym daniu ziemniaków, które, jak sama nazwa wskazuje leżą w ziemi, a także jabłek, które są na drzewach. Drzewa są wysokie, zasadniczo wyższe niż ludzie, więc są bliżej nieba niż ludzie na ziemi. Dodatkowo ziemniaki komponują się idealnie w Niemczech z jabłkami, gdyż inna nazwa tych pierwszych to jabłka ziemne.

Kiedyś zresztą pisałem o takim połączeniu, które pojawiło się w kultowej książce Das Boot. Link tutaj.

Metody są różne. Najprościej wykorzystuje się jabłka z kompotu i gniecie razem z ziemniakami. Głównie bliżej Holandii.

Bywają jednak przepisy, gdzie podsmaża się słuszne kawałki jabłek i podaje jako osobny składnik dania. Najczęściej podawane z cebulę i kaszanką.

Ja postanowiłem pójść na kompromis i podsmażyłem cebulę z kawałkami jabłka.

Składniki:

- kaszanka
- cebula
- kwaśne jabłka
- ziemniaki


Wykonanie:

Ziemniaki gotujemy i tłuczemy.
Cebulę lekko podsmażamy. Dodajemy obrane i pokrojone jabłka, i dalej podsmażamy.
Kaszankę podsmażamy i mieszamy z cebulą i jabłkami.

sobota, 14 września 2024

Blunznradln mit Erdäpfel-Vogerlsalat i Wiedeń

Odwiedziłem sobie miasto, w którym dorastała frustracja najsłynniejszego "malarza pokojowego" w historii świata, którego frustracja z powodu biedy i niemożliwości dostania się do ASP, ostatecznie znalazła krwawe ujście. 
Miasto, w którym biedował również Mozart, a tym samym został wrzucony do grobu 3 klasy.
Wreszcie miasto, które niespecjalnie ucierpiało od alianckich bomb, ale też nie ucierpiało za pomocą bomb powojennych produkowanych przez przedstawicieli różnych wyznań.
Niegdyś stolica wielkiego imperium, którego również byliśmy częścią.

Miasto nudne ze swoim przepychem, ale bardzo ładne miejsce do życia, z świetną komunikacją.





Choć to nie jest ten styl, którym ja się zachwycam, znalazłem kilka ciekawostek architektonicznych, a to za sprawą nieżyjącego już Hundertwassera, którego styl przypomina Gaudiego. Trzeba przyznać, że jego budynki wprowadzają sporo polotu i finezji w tym mieście :)



Obok powyższego jest galeria handlowa stylizowana na wioskę.


Ale najsłynniejszym jego budynkiem, który widać z wielu miejsc, jest spalarnia śmieci.


Natomiast ja się zachwycałem wszelkimi motywami architektonicznymi wychwalającymi etos pracy.



Bardzo częstym motywem jest królik, a to za sprawą słynnej rzeźby, która z kolei jest interpretacją znajdującego się w Wiedniu obrazu "Młody zając" Albrecht Dürera. Jest nawet rasa królików - wiedeński niebieski.


Oto dlaczego Wiedeń nie ucierpiał podczas wojny. Pomijając fakt, że nie był żadnym celem, ale w sumie Drezno też nie było, to był chroniony przez Flakturmy. Bardzo mocne wieże, najeżone artylerią przeciwlotniczą, które niejednokrotnie mogły dokonywać ostrzału z ogromnego kalibru w sposób zautomatyzowany, tworząc skuteczną zaporę.



Są widoczne z wielu miejsc w mieście.


Niektóre zostały przerobione na budynki użyteczności publicznej.


A skoro o przerabianiu budynków na rzeczy użyteczne mowa :)


Są też ciekawostki. Wejście do hotelu.


Zegar Ankeruhr, czyli dzieło sztuki sprzed I Wojny Światowej. Brak w nim wskazówek, a każdą godzinę symbolizuje inny obrazek.


W XIX wieku Austria była wielkim imperium, które obejmowało również Polskę, ale 2000 lat wcześniej to ten teren był pod panowaniem Rzymu. Oto pozostałości po tym okresie.


Oto pozostałości po innym imperium - ZSRR. Na szczęście Austria nie miała wątpliwej przyjemności być jego częścią. Może dlatego pomnik jeszcze stoi :) Niemniej jednak ww. imperium brało udział w wyzwalaniu Austrii.


Miasto słynie ze sztuki. Nie tylko z muzyki i architektury, ale też malarstwa. Jednym z bardziej znanych wiedeńskich malarzy był Gustav Klimt. O historii jego najsłynniejszego obrazu "Złota Adela" powstał film w 2015 roku pt. Złota Dama. Na zdjęciu sklep z pamiątkami dotyczącymi Klimta.


Widać tu również ślady miłośników dziesiątej muzy.


Wiedeń, pomimo tego secesyjnego przepychu, stara się być miastem przyjaznym do życia. Oto hydranty z miskami dla psów.


A także ujęcia wody pitnej dla ludzi.


Przy okazji wizyty w Wilnie, o której pisałem tutaj pokazywałem Wam niestandardowe światła dla pieszych. Tutaj też jest takich sporo, podkreślających znaczenie miłości.



Ciekawym motywem są krany na klatkach schodowych, pochodzące z czasów, gdzie w mieszkaniach nie było źródeł wody.


Zanim przejdę do dania głównego, nie mogę pominąć najbardziej znanego wiedeńskiego smakołyku na świecie- wafelków neapolitańskich, które są kultowe w stolicy Austrii i mają specjalny sklep.


Danie, które Wam pokaże, podpatrzyłem w jednej z restauracji z wiedeńskimi klasykami.

Składniki:

- jakaś kaszanka
- ziemniaki sałatkowe
- musztarda
- czerwona cebula
- natka pietruszki


Wykonanie:

Ziemniaki gotujemy i kroimy w plasterki.
Dodajemy pokrojoną w półplasterki cebulę.
Doprawiamy rozrzedzoną musztardą i wszystko mieszamy.
Posypujemy pokrojoną natką.
Podajemy z podsmażoną kaszanką.

Podsumowując. Miasto pełne przepychu i bywa drogie, ale jeśli nie chcecie wypłukać portfela to reagujcie na dobrze Wam znane czerwone flagi :)


wtorek, 9 sierpnia 2022

Kaszanka z kapustą z grilla

Sezon grillowy, czyli coś na co każdy działkowicz czekał najbardziej, trwa nieprzerwanie od 1 maja i parafrazując hasło amerykańskiej poczty, - Ani śnieg, ani deszcz, ani upał, ani mrok w nocy nie powstrzymają tych dzielnych Polaków przed grillowaniem. Jednym z dań, przyrządzanych w taki sposób, jakie podpatrzyłem ostatnio na imprezie firmowej, to dwa z pozoru nudne składniki, ale które razem ciekawie się uzupełniają.

Składniki:

- kaszanka
- kapusta kiszona


Wykonanie:

Kaszankę i kapustę kiszoną układamy na folii aluminio0wej, którą szczelnie zawijamy. Kładziemy na grilla i pieczemy ok 30 min.


niedziela, 30 maja 2021

Black - dog (żymła z krupniokiem) i Sokole Góry

Korzystając z dobrodziejstwa systemu społeczno-gospodarczego jakim jest wolny weekend, postanowiłem wybrać się na wycieczkę w góry, wyjątkowo nie na południe, a konkretnie do Olsztyna, ale nie tego wojewódzkiego miasta na północy, tylko tego leżącego niedaleko niegdysiejszego miejsca kultu bogini Łady :) Problem w tym, że tereny, na które się wybrałem są bardzo atrakcyjne dla turystów, z uwagi na ich malowniczy charakter, a także fakt, że nie trzeba się jakoś specjalnie wysilać na wzniesieniach, natomiast z uwagi na pogodę, a właściwie na niepogodę, ludzi było całkiem mało.
Plan był taki, ale od razu Wam mówię, żeby się tego planu specjalnie nie trzymać, tylko wszędzie gdzie są zaznaczone takie ścieżki, to zejść ze szlaku i podziwiać naziemne i podziemne formy skalne.


Formy skalne są tuż koło miasta, dlatego od samego początku mamy przedsmak tego co nas będzie czekać.


Już na samym początku warto zejść ze szlaku, żeby wbić się na górę Biakło. To w zasadzie takie sztandarowe miejsce, gdzie wszyscy wbijają żeby sobie zdjęcia porobić. Tylko uwaga, bo na szczycie jest instalacja metalowa przyciągająca pioruny :)
Jeśli macie wątpliwości jak wysoko zaszliście, to są odpowiednie oznaczenia.


Generalnie cała trasa będzie przebiegała tak, że będziecie szli lasem i od czasu do czasu będziecie wbijać się na odsłonięte lub zasłonięte formy skalne. Nie jest to górska wycieczka, gdzie łazicie w górę i w dół. Tu raczej jest płasko, dlatego jest to tak popularny teren dla różnych grup wiekowych.



Polecam sensowną mapę, bo inaczej trzymając się sztywno szlaku ominiecie to co jest tu najciekawsze, a ścieżki do tych miejsc, owszem są, ale w ogóle nieoznaczone. A jak wspomniałem, są też formy podziemne. Tak jak na przykład ta jaskinia o nazwie Magazyn.


Ogólnie to kiedyś były tam stalaktyty, ale teraz znajdują się w rękach prywatnych kolekcjonerów.


Po drodze jest też dobra miejscówka na piknik - kamieniołom. Nawet na bardzo duży piknik IYKWIM :)


No ale zasadniczo tam się chodzi, żeby wbijać się na wzniesienia. Moją uwagę przykuł szczyt o nazwie Dziewica. Prawie każdy chciałby zdobyć dziewicę, więc ja też postanowiłem to zrobić. Problem w tym, że te szczyty są słabo oznaczone. Drugim problemem jest to, że nie ma we mnie duszy artysty i co prawda mam bogatą wyobraźnię, ale mimo to nie jestem w stanie dostrzec pewnych rzeczy i na przykładzie Sfinksa, gdzie ja kompletnie nie widziałem tam nic podobnego do Sfinksa, wiedziałem, że nie tędy droga, żeby ją znaleźć. Jedyne co mi się skojarzyło z Dziewicą to tylko to :)



Czy to była Dziewica, czy nie, a może to na zdjęciu poniżej ją było, jest stamtąd całkiem ładny widok.



Finał wycieczki to zamek. Polecam właśnie zrobić to w tej kolejności. Dlaczego? Bo jak zaczniecie od zamku, to będziecie musieli zapłacić za bilet upoważniający Was do wejścia na jego teren. Jeśli podejdziecie od strony rezerwatu, to tam takich pułapek nie ma :)
Każdy zamek ma jakiegoś ducha, tak i z tym wiąże się ciekawa historia o zabarwieniu kryzysowo kulinarnym. Był kiedyś taki król Kazimierz. Zanim trafił na banknot 50-złotowy, to oficjalnie zbudował sieć zamków, do której właśnie należy ten olsztyński. Tzw. Orle Gniazd (później Adolf Hitler mu pozazdrościł i nazwał swoją kwaterę w górach tak samo :) ). Niektórzy historycy twierdzą, że tylko przerobił już istniejące twierdze, co w kontekście tego, że jednym z jego osiągnięć jest też fałszowanie historii na dużą skalę do celów propagandowych, jest nawet prawdopodobne. Król słynął ze swej dobroci  np. więził swoją żonę, a mógł zabić :) Równą łaskę okazał pewnemu staroście. Generalnie był to czas, gdzie istniał podział rasowy na szlachtę i resztę. Piszę rasowy, bo był on podyktowany pseudonaukową teorią o odrębnym pochodzeniu szlachty i chłopów. Lata później inni pseudonaukowcy wymyślą na pokrycie takich teorii określenie übermenschen. Oficjalnie szlachty nie wolno było torturować. Król w swej dobroci zamknął gościa w wieży i kazał mu podawać raz dziennie posiłek złożony z siana. Zasadniczo siano nie jest jakoś specjalnie pożywne, więc osadzony zaczął jeść sam siebie wydając przy tym okropne jęki. Po miesiącu przestał krzyczeć, bo zmarł. Legenda głosi, że dalej chodzi po zamku.


Jak wspomniałem, jest to idealne miejsce na piknik, dlatego takowy koniecznie zaplanujcie. Jak piknik to jedzenie. Ja wybrałem coś, co na Śląsku jest nazywane żymłą z krupniokiem, a w popkulturze black dogiem. Baza tegoż to podłużna bułka z kaszanką. kaszanka może być w całości, wtedy jest bardziej dog, ale można ją wyjąć z flaka.

Składniki:
- kaszanka - możecie kupić, a możecie zrobić, ja nawet kiedyś, w ramach challengu, robiłem tutaj. 
- cebula
- podłużna bułka

- ogórek kiszony
- musztarda


Wykonanie:
Cebulę kroimy w półplasterki i podsmażamy.
Kaszankę też podsmażamy.
Bułkę kroimy wzdłuż i smarujemy musztardą. Wkładamy cebulę, kaszankę i przekrojonego wzdłuż ogórka kiszonego. 

środa, 2 czerwca 2010

Fuszer z żużlem

czyli satyra na polskich drogowców.

Składniki:
 - ziemniaki
 - mąka
 - kaszanka, zwana w niektórych miejscach "żużlem"
 Wykonanie:
Ziemniaki ugotować, odlać połowę wody, zasypać mąką, aby wszystkie się zakryły i chwilę gotować w celu zaparzenia mąki. Odlać wodę i ugnieść wszystko razem. Kaszankę podsmażyć na patelni. Można to zrobić z pokrojoną drobno cebulą, wtedy najpierw podsmażyć samą cebulę.