wtorek, 10 września 2019

Prawdziwe oszczypki

Ostatnio przy okazji wpisu o racuchach, który możecie przeczytać tutaj, kiedy analizowałem pochodzenie tego dania, natrafiłem na bardzo ciekawe naukowe publikacje etnograficzne z XIX wieku o nazwie Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej. Dotarłem, przy okazji wpisu o Łemkach, do bardzo ciekawego dania jakim były oszczypki. Brzmi znajomo? Co to takiego te oszczypki? Jest to rodzaj pieczywa z tartych ziemniaków i mąki owsianej. 
Już widzę głosy oburzenia - "co ten cepr gada za głupoty, my tam wiemy swoje". Z przykrością muszę stwierdzić, że to nie "cepr" sobie tak wymyślił, a nauka, czyli najlepszy, znany ludzkości sposób na opisanie rzeczywistości. Bywają momenty, w których ludzie mają chwile zwątpienia, czy to na rzecz polityki historycznej czy mitologii, ale zasadniczo nauka rządzi :)
Każdy tom takiej naukowej publikacji dzieli się na trzy części. Dział archeologiczny, dział antropologiczny oraz ten, który interesuje mnie najbardziej - dział etnologiczny. 
W tomie 13, na 6 stronie działu III możemy znaleźć taką informację.
Żywność Łemków mało się różni od górali polskich. Zamiast chleba żytnego lub pszennego, który jako łakocie kupują sobie czasem po miastach, pieką oni oszczypki, t.j.placki z mąki owsianej zmięszanej z odgotowanemi i tartemi ziemniakami.

Jak to się stało, że oszczypek, czy jak to się mawia używając komercyjnego seplenienia - oscypek, kojarzy nam się z czymś zupełnie innym niż tu napisano? Przyczyn jest wiele :)

Po pierwsze, nazwa nie określa dania jako takiego, tylko czynności, którą się wykonuje podczas jego przyrządzania. Głosy są podzielone. Jedni uważają, że od rozszczepiania, a inni, że najprościej, od szczypania - ugniatania. Dzięki temu, można było nazwać tak bardzo wiele różnych dań.


Po drugie - siła przebicia. Łemkowie to mniejszość, która zamieszkiwała rejon Beskidu Niskiego i Bieszczad. Niestety był to teren operacyjny nacjonalistycznej partyzantki UPA, którą polskie władze chciały znacząco osłabić, zarówno od strony zaplecza, jak i moralnie. Głównie w tym drugim celu doszło do przesiedleń miejscowej ludności ukraińskiej w ramach akcji "Wisła". Wszelkim innym grupom etnicznym wyznania prawosławnego oberwało się rykoszetem i też zostali internowani, w tym Łemkowie, o których świat zapomniał. 
Kiedy pierwszy raz jechałem na kolonie do Zakopanego, zapytałem przewodnika tatrzańskiego, który był z małą grupką turystów w tym samym wagonie co my, dlaczego pociąg jedzie najpierw do przodu, potem do tyłu, potem jeszcze raz do przodu. Odpowiedział, że "kiedy za cesarza budowano tory, to nikomu by do głowy nie przyszło, że ktoś do tej wiochy będzie chciał w ogóle przyjeżdżać". Okazało się, że, nie dość, że będzie chciał, to nawet zrobiło się to modne. Rozwarstwienie społeczne było ogromne, to i pieniądze były wydawane duże. Tak został nagromadzony kapitał na marketing.
Dobre firmy wiedzą, że nie oszczędza się na marketingu i na nowych technologiach (IT), o czym boleśnie przekonała się Coca- Cola, myśląc, że może sobie na to pozwolić, skoro ich produkt już jest tak znany. Górale podhalańscy stali się mistrzami marketingu. Mając za sobą takie epizody jak Goralenvolk, gdzie byli najliczniej kolaborującą grupą z niemieckim okupantem, potrafili przedstawić się później jako symbol Polski. Kiedy mamy wielkie uroczystości państwowe w stylu pasterka w katedrze, próżno szukać orkiestr i reprezentacji w strojach kurpiowskich czy kujawskich. Trudno nawet o krakowskie. Za to są góralskie. Podobnie zresztą są postrzegani za granicą, choć tu jest duża zasługa tego, że byli ogromną grupą ekonomicznych uchodźców, którzy zasiedlili tereny USA.
Jak mawiał, największy podrywacz III Rzeszy - Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. - w tym konkretnym przypadku, dodatkowo - głos silniejszy liczymy razy tysiąc :) Łemkowie byli bez szans. 

Po trzecie - prawo. Jak mawiali starożytni Rzymianie - Dura lex, sed lex. W myśl tej zasady, nie ważne kto ma rację, tylko kto pierwszy zarejestrował tą nazwę :)

W każdym razie, w ramach ciekawostki, chciałem przedstawić Wam historyczny przepis na oszczypki, który mam nadzieję będzie dla Was równie wielką ciekawostką, jak to, że cukier "waniliowy" to cukier wanilinowy :)

Składniki:
- ziemniaki
- płatki owsiane 


Wykonanie:
Płatki owsiane miksujemy na proszek.
Ziemniaki gotujemy, ucieramy lub ugniatamy i ugniatamy z mąką owsianą w stosunku objętościowym 1 do 1. 
Ja upiekłem w tortownicy, ale trzyma się to tak dobrze, że można spokojnie bez. Wątpię, żeby Łemkowie używali form do pieczenia. 
W każdym razie nagrzewam piekarnik na 180 stopni Celsjusza i wkładam na jakieś 30 minut.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz