niedziela, 16 lutego 2020

Powalentynkowa zapiekanka i kuchnia społeczna

W piątek wypadało takie święto na które czekali wszyscy sklepikarze, dzień patrona chorych psychicznie, z jakiegoś powodu nazywane w tym kraju Świętem Zakochanych. Powód jest mi tym bardziej nieznany, gdyż o ile wiem święto zakochanych wypada podczas najkrótszej nocy w roku.
W każdym razie odnotowuje się tego dnia wzmożone zakupy chińskiego badziewia w kolorze głównie czerwonym, co ma rzekomo dowodzić wspomnianej powyżej miłości. Restauratorzy też zacierają ręce, bo kolacja we dwoje również jest rozumiana jako wyraz miłości. Z niewiadomych dla mnie przyczyn, wybór pada głównie na miejsca serwujące kuchnie włoską. Analizując trendy, restauratorzy przygotowują tego dnia więcej jedzenie, żeby być przygotowanym na oblężenie. Niestety trendy to tylko trendy, a nie stan faktyczny i czasem zostanie. 
Ci o niższych dochodach, a przez co mający mniejsze pole do popisu w kwestii dowodów miłości, przygotowują kolację w domu. Tu też zdarza się, że nie wszystko zostanie zjedzone, obojętnie czy ta druga osoba była niejadkiem, czy może w ogóle nie przyszła :)
Pozostaje pytanie co z tym zrobić. Idealne do tego są zapiekanki makaronowe, jednak jest jedna rzecz która mnie w nich niesamowicie irytuje - wyschnięty makaron na górze. Aby temu zapobiec najlepiej go czymś przykryć.

Postanowiłem wybrać się na tzw. Kuchnię Społeczną. Dla niewtajemniczonych, to najlepszy sposób, aby się dobrze najeść, przy małym wkładzie. Polega to na tym, że albo płacicie za wstęp i jecie ile chcecie, albo, zamiast płacić możecie przynieść jakąś potrawę, która zasila pulę. Zasadniczo Kuchnie są wegańskie, dlatego taka też musi być potrawa, z tym, że może to być też hummus, makaron z koncentratem albo ryż z ketchupem.

Znacie powiedzenie, że amatorskie zespoły muzyczne są tak dobre jak dużo mają znajomych? Tu jest podobnie. Jeśli podejdziecie do sprawy zbyt ambitnie i będziecie chcieli się wykazać jakimś super daniem, to i tak przegracie z kimś kto jest tam bardzo znany i przyniesie salaterkę jakiegoś sosu z dziwnym składnikiem, który spróbują może 4 osoby, a cała reszta i tak pochwali :) No chyba, że to Wy jesteście znani w tym towarzystwie :) 
Koniecznie wyposażcie się w pojemnik z przegródkami, taki jak mój :)

Głównym problemem jest kolejka. Jeśli jesteście przyzwyczajeni do dobrego zachowania, tak jak to ma miejsce na więziennej stołówce, to będziecie rozczarowani. Tu nie ma zasad, ani porządku, a do głosu dochodzą prymitywne instynkty. Silniejsi i wyżsi, wygrywają w pogoni za najlepszymi kąskami :) A często jest się o co bić :)


Lista tego co dzisiaj zjadłem:
- chana masala
- ryż z kuminem
- bigos
- boczniak a'la schabowe
- ramen
- fuczki z sosem tatarskim
- lobio
- hummus z kimchi
- ajerkoniak bez jajek
- panna cotta
- tort 
- ciasto oreo
- brownie
- sos orzechowy
- sałatkę gyros
- gołąbki z kaszą

Piekąc dwie pieczenie na jednym ogniu. Doradztwo co zrobić z po walentynkowymi resztkami jedzenia i przygotowanie jedzenia na kuchnie społeczną, postanowiłem przygotować zapiekankę makaronową z ziemniaczanym "serem", mając na uwadze, że za taki "ser" w jednej z poznańskich pizzerii trzeba słono zapłacić, więc wyszło zarówno kryzysowo, jak i prestiżowo :)

Składniki:
- wczorajsze spaghetti
- ziemniaki
- drożdże nieaktywne
- kurkuma


Wykonanie:
Spaghetti czy inną pastę wkładamy do żaroodpornego naczynia.
Ziemniaki gotujemy, a następnie miksujemy z drożdżami, odrobiną kurkumy, dla koloru i sporą porcją soli. Górale solą imitują mleko owcze, a my solą zaimitujemy ser :) Przykrywamy masą ziemniaczaną i wkładamy do piekarnika, aż się zarumieni.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza