Ostatnio zupełnie przez przypadek wpadł mi w ręce, a ściślej rzecz biorąc w oko, wpadł mi przepis na bardzo stare danie, które urzekło mnie swą prostotą, a przede wszystkim stosunkiem jakości do ceny. Europejczycy ze swoim eurocentryzmem powiedzieliby, że to takie indyjskie risotto, tyle, że w Azji jedli ryż na długo przed nami :) Prawda jest taka, że to właśnie khidchi rozprzestrzeniło się po świecie, doczekując wielu modyfikacji.
Pierwsze znane wzmianki na temat tej potrawy pochodzą co prawda już z roku 300 p. n. e. z wspominane przez indyjskiego filozofa चाणक्य) natomiast mnie najbardziej zainteresowała relacja marokańskiego podróżnika uznawanego za jednego z najważniejszych geografów późnego średniowiecza o nazwisku Abu Abdallah Muhammad Ibn Battuta (1304-1377), który opisywał to danie jako pokarm ubogich.
Co jeszcze ciekawego jest w tym daniu? że jego opcje są niemal nieograniczone :)
Składniki:
- ryż
- czerwona soczewica
- ziemniaki
- kolendra
- kurkuma
Wykonanie:
Ziemniaki kroimy w kostkę i podsmażamy. Dodajemy soczewicę, ryż i przyprawy i jeszcze chwilę podsmażamy. Dolewamy trochę wody, cały czas mieszając, aż zostanie wchłonięta. Zabieg powtarzamy kilkukrotnie do czasu aż wszystko będzie miękkie.


mniam, uwielbiam takie dania :)
OdpowiedzUsuńA to ja sobie te składniki ugotuję i zmieszane podsmażę, bo mi szkoda nadgarstków na mieszanie przez 20 minut (czas gotowania ryżu)! :-)
OdpowiedzUsuńZnasz Asan równie upierdliwe w wykonaniu danie?*
* Domyślam się zdawkowego "tak", opierając się na statystyce :-)
Domyślam się też, dlaczego danie biedoty. Jak się przez 20' wącha potrawę i nasyca wzrok, to po degustacji, jest się "bardziej" najedzonym :-)
Nie wiem jak inni, ale mnie irytują: GŁUPIE PRZEPISY KULINARNE**
** Jest ich niemało. Charakteryzują się przesadną komplikacją i niewspółmiernym do otrzymanego efektu nakładem pracy.
Tu można by zrobić tak:
Wsypujemy do rondla ryż+soczewicę, zalewamy wodą o 2cm powyżej powierzchni ziarna. Gotujemy na małym ogniu przez 15' po czym dodajemy pokrojone ziemniaki w drobną kostkę. Od tego czasu ogrzewamy bez przykrycia (redukcja płynu) ewentualnie podlewając wodą a pod koniec odparowywania, dodajemy tłuszcz i TERAZ, przyprawy. :-)
Moje nadgarstki, choć starsze, w lepszym stanie zapakują do drewnianego śpiwora :-)
Pies
Jednym z zaleceń dla osób dotkniętych kryzysem jest pracochłonność potraw, a jeszcze lepiej, żeby cała rodzina była zaangażowana. Chyba, ze zaoszczędzony czas przeznaczyć na zdobywanie pożywienia, bo niektórzy by woleli na oglądanie rolek.
Usuń