Jakiś czas mnie nie było z powodu choroby. Mokra jesień sprzyja rozwojowi tego typu sytuacji. Niestety wbrew temu co twierdzi Narodowy Fundusz Zdrowia choroby nie da się zaplanować z dwudniowym wyprzedzeniem i nie przygotowałem się na taką ewentualność, a mój tamtejszy stan wyssał ze mnie chęci do czegokolwiek. Na tą okoliczność danie z warzywa, któremu przypisuje się bardzo dużo ciekawych właściwości, jednakże przy tej okazji weźmiemy pod uwagę wpływ na odporność. Nie jestem co prawda pewien jak to się ma do surowca poddanego obróbce termicznej, ale wiara to połowa sukcesu :)
Składniki:
- seler
- kasza manna
- jajko
Wykonanie:
Seler obieramy i tniemy na krążki grubości ok 1 cm. Podgotowujemy, moczymy w jajku, panierujemy w kaszy i smażymy.

Wiara to połowa sukcesu? I kto to mówi ;)
OdpowiedzUsuńWiem, że jest jakiś sposób, by seler nie smakował jak seler, czy to jeden z nich? Bo jak kogoś mdli na myśl o selerze, to chyba jednak nie da rady z tym daniem, nie?:):)
Spoko podanie.. przydałoby się lepsze makro w aparacie :)
Smacznego... i tak sobie myślę, że dużo używasz jajek w kuchni.. to może troche nie zdrowo?
W medycynie podobno to działa i co więcej ma naukowe wyjaśnienie :)
OdpowiedzUsuńGotowanie to sposób, aby wiele rzeczy pozbyło się smaku :D, no ale są jeszcze przyprawy.
Wiedziałem, że doczepisz się do jajek :), ale szczerze mówiąc miałem nadzieje, że Twoja krytyka będzie bardziej konstruktywna (oczywiście z korzyścią dla innych bywalców) i podasz alternatywę :)
Przejrzałam całego bloga....jakbym była Twoją kobietą skazaną na zasób Twojej kuchni...to bym umarła...Jak biednym/oszczędnym/zdesperowanym trzeba być, żeby jadać w taki sposób? Przecież nawet podroby - zdrowe, pożywne, pełne witamin - nie są wcale takie drogie, a na pewno zdrowsze i bardziej wartościowe niż zapychanie kiszek byle czym, a głównie węglowodanami...
OdpowiedzUsuńZakładamy, że bardzo biednym.
OdpowiedzUsuńWolę założyć, że Kryzysowy cały czas tak jednak nie je i czasem sobie na sztukę mięsa z rosołu pozwoli ;)
OdpowiedzUsuńSeler smażony na pewno pycha, choć pozbawiania go smaku nie uważam za konieczne, bo lubię smak selera.
Jak ktoś boi się jajek to można w bezjajecznym cieście naleśnikowym (bardzo gładka mąka nie wymaga jaj, a już grochowa na pewno nie). Jajka są jednak zdrowe, może niekoniecznie smażone, ale same w sobie - tak!
Kucharzu! Dla wzmocnienia odporności radziłabym jednak zwiększyć ilość białka w żywieniu; piszę to szczerze i z troską: przeciwciała wykonuje organizm z białka właśnie, a widzę, że jaja i mięso tanieją u nas, w przeciwieństwie do warzyw i owoców. Śmiało sięgaj więc po wieprzowinę, którą można przyrządzić zdrowo i nic a nic nie bój się jajek! :D
Pozdrawiam gorąco!
Tym razem skrytykuję KRYTYKANTÓW :-)
OdpowiedzUsuńJak można pleść takie 'farmazony! :
1) Jajka zalicza się TERAZ do najzdrowszej żywności! :-)
2) Kuchnia (SZYLD !!!) KRYZYSOWA, to co, kawior i krewetki mają być?
3) Choć ateizmem tutaj wieje, ja się nigdy nikogo o światopogląd nie czepię. Tyle KRWI już bezsensownie spłynęło (a mogło by być sporo kaszanki" :-) ) z powodu nietolerancji, że przynajmniej pod "szyldem" kulinarnym powinna być OAZA od nienawiści światopoglądowej.
Teraz dobiorę się do skóry Kryzysowemu :-)
Póki co:
"Na dwoje babka wróżyła" bo, surowe: ciężko strawne a gotowane: "mało wartościowe" :-) Takie "pitolenie" czytam co krok w "mądrych' artykułach o żywieniu. I ... "mam to GDZIEŚ" ten cały schizofreniczny BEŁKOT, podparty pseudonaukowymi teoriami. Dlatego jem seler we wszystkich postaciach: w surówkach, zupach, oraz marynowany i (najzdrowszy!) kiszony :-)
Natomiast staram się omijać wszelką panierkę, a takiej to ja nigdy nie stosowałem. Sam, nie panierowany seler, lądował w tłuszczu jak frytka i był całkiem smaczny.
Rozumiem, że niektórzy MUSZĄ w (drogiej) panierce :-)
Pies