wtorek, 23 grudnia 2025

Świąteczny obiad na Antakrtydzie ponad wiek temu

Jak wyglądała kolacja świąteczna na Biegunie Południowym w 1902? Tego się możemy dowiedzieć z zapisków Ernesta Shackletona, który wraz z Robertem Falconem Scottem i Edwardem Wilsonem podjęli się w grudniu tamtego roku zdobyć biegun południowy. Ostatecznie dotarli do 82.28°S, przypłacając to odmrożeniami, kurzą ślepotą i skrajnym osłabieniem w wyniku głodu. Shackleton opisał wszystko w swoim dzienniku zatytułowanym "Desire".

Christmas breakfast:- a pannikin of seal's liver, with bacon mixed with biscuits. Each; topped up with a spoonful of blackberry jam; then I set the camera, and we took our photographs with the Union Jack flying and our sledge flags, - I arranged this by connecting a piece of rope line to the lever. Then four hours march. Had a hot lunch. I was cook:- Bovril, chocolate and Plasmon biscuit, two spoonfuls of jam each - Grand!

Teraz trochę wyjaśnienia.

Bovril to taki koncentrat, obecnie, najlepszym jego zastępnikiem jest VEGEMITE, o który jest afera w australijskich więzieniach.

Plasmon biscuits - to ciastka plasmonowe, wynalezione jako bardzo pożywne i reklamowane jako pokarm dla podróżników, zwłaszcza tam, gdzie zimno. Popularne w Jugosławii.

OK, zgoda, to nie są tanie rzeczy, zwłaszcza czekolada ostatnimi czasy, ale tylko pozornie, bo to koncentraty więc teoretycznie jemy tego mniej, żeby zaspokoić zapotrzebowanie kaloryczne. W smaku kontrowersyjne, ale ma Antarktydzie by mi smakowało. Chciałem się kiedyś nawet przekonać, zgłaszając się do programu naukowego, ale mnie nie przyjęli :(

Składniki:

- ciastka plasmonowe
- czekolada
- Vegemite
- dżem porzeczkowy wysoko słodzony

Wykonanie:

Czekoladę łamiemy na małe kawałki. Ciastka kruszymy. Dodajemy łyżkę Vegemite i dwie łyżki dżemu. Mieszamy.


3 komentarze:

  1. Po co przepis ze składnikami niedostępnymi na Polskim rynku?
    Jeśli to sztuka dla sztuki, to jest to kolejny (wyższy) stopień odstraszania potencjalnych naśladowców kulinarnych.

    Zamiast, proponuję: Naleśniki "odcinek 1532" ale z nowym "zajefajnym" nadzieniem o działaniu zachęcającym do "działania" :-)
    Lubo pastą na bazie żywności funkcjonalnej. Oczywiście, wszystko w duchu kuchni kryzysowej!
    Pies

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie widzę na ekranie mojego poprzedniego wpisu, ale są Święta i z tego samego powodu, gdy ja mam czas wolny, gospodarz bloga może być zajęty (świętowaniem) :-)
    WW przepisu nie powtórzę, ale postanowiłem zapoznać się z produktami, których nie znam.
    Ciasteczka, to po prostu herbatniki! Dla jednych "cudowne" bo innych nie znają, dla innych "kultowe" bo smak dzieciństwa i dominacja na lokalnym rynku. Nie WYŚMIEWAM, tylko TŁUMACZĘ:
    To zwykłe herbatniki, dostępne od pokoleń na lokalnych rynkach i w każdym sklepie. Też podobne jadałem, i były dostępne w każdym sklepie za komuny, ale : komuchy "uwłaszczając" wspólne, to co nie ZAORALI, to sobie PRZYWŁASZCZYLI i ni ma :-( Przez to zniknęły z Polskiego rynku dobre firmy oraz ich KULTOWE PRODUKTY :-(
    Przyprawa, to ekstrakt drożdżowy.
    Na polskim rynku można kupić drożdże dezaktywowane ("zabite") aby dodane do pokarmów nie szkodziły oraz nie pogoniły do WC :-)
    Z historii mej niezbyt odległej:
    Zwiedzając pewien browar (oprowadzani przez samego PIWOWARA!) zadałem gospodarzowi pytanie: "Co robicie z drożdżami piwnymi, to takie cenne źródło witamin z grupy B"?
    Odpowiedź brzmiała: "Zabijamy i spuszczamy do kanału" :-(
    Nie wiem jak to możliwe, aby takie dobro było marnowane, ale jest to faktem. Pytanie (w próżnię) czy to wina DURNYCH PRZEPISÓW i kulawego PRAWA czy nieudolności i braku inicjatywy ze strony browaru?
    Piwowar był po biotechnologii, więc ekspert, którego nie trzeba było uświadamiać.
    W różnych Polskich produktach znajduję jednak w składzie ekstrakty drożdżowe. Pytanie: niemieckie?, hamerykańskie? a może "pejsate" ?
    Wolałbym sprawdzone, z najbliższego browaru, co winno przełożyć się na niższą cenę produktu końcowego.
    Tymczasem "zmuszony" jestem korzystać ze źródełka, które sprzedaje francuskie drożdże dezaktywowane, bo innego nie trafiłem.
    Nie kupuję "kota w worku" czyli wysyłkowo! Wkur....a (wkurza) mnie sprzedaż małych ilości, taniego produktu przez IT. Przesyłka wychodzi drożej a nawet reklamacja przekracza cenę! TO NIENORMALNE !!!
    W związku z tym jestem "analogowy" ale nie FRAJER :-)
    WYSTARCZY.
    MAMY ŚWIĘTA i bez względu na to, w co kto wierzy lub nie wierzy, ja tam świętuję. W związku z tym składam ludziom których lubię życzenia.
    Wesołych Świąt i oby "kryzysowych" tylko z wyboru, NIE z KONIECZNOŚCI potraw na stole :-)
    Pies

    OdpowiedzUsuń