Zdarza się czasem, że mam jakąś awarię, czy to związaną z rzeczami będącymi w moim posiadaniu, czy też awarię związaną z samym sobą. Wtedy idę do specjalisty w danej dziedzinie jak mam wyciek wody wzywam hydraulika, zepsute auto oddaje do mechanika, a na badania idę do placówki medycznej. Oczywiście mógłbym iść z autem do krawcowej, a w kwestii medycyny radzić się sprzedawcy kablówki, ale zasadniczo prawdopodobieństwo uzyskania pomocy będzie niskie, bliskie zeru. Prawdopodobieństwo - to słowo jeszcze się tu pojawi. Mógłbym też wszystko robić sam, ale zasadniczo brak mi wiedzy. O ile jeszcze proste prace domowe jestem w stanie wykonać, o tyle już przy bardziej skomplikowanych naprawach zakres mojej wiedzy nie jest wystarczający, że o wiedzy na temat medycyny nie wspomnę.
Podobnie kiedy staram się sprawdzić jakie trendy kulinarne będą obowiązywały w 2022 roku sprawdzam je w branżowej prasie o wysokim stopniu odpowiedzialności za swoje artykuły. Analizowanie tego drugiego też jest ważne. Po jednej stronie tej osi, w okolicach zera, mamy specjalistów od wszystkiego, nazywanych teraz publicystami i ich autorskie blogi, a po drugiej magazyny o długiej tradycji i renomie. Ważne jest, żeby nie skupiać się na jednym źródle, ale wybrać kilka niezależnych. Dobrze wtedy wyciągnąć z nich tą część wspólną, co do której się zgadzają.
Czy wobec tego to co tam wyczytamy możemy uznać za pewnik? Oczywiście, że nie i tu wracamy do prawdopodobieństwa. W przeciwieństwie do np. religii, w której wszystko jest pewne, w prawdziwym życiu, które najlepiej opisuje nauka nie ma nic pewnego. Jest tylko większe bądź mniejsze prawdopodobieństwo, nawet jeśli te prawdopodobieństwo jest bliskie 1, czyli pewności, to dalej nie jest to 1. Dzieje się tak dlatego, że np. w przypadku takich trendów konsumenckich, które będzie opisywała ekonomia, to w przeciwieństwie do tego co twierdzą niektórzy publicyści, ekonomia jest nauką społeczną i nigdy nie działa tak prosto, że zmiana jednej zmiennej powoduje brak reakcji ze strony pozostałych.
W każdym razie basując na materiałach fachowych, przedstawię wam jakie trendy będą PRAWDOPODOBNIE obowiązywać w przyszłym roku. Część ich jest czysto kwestią gustu, ale za innymi idzie potrzeba i w związku z tym prawdopodobieństwo jest po ich stronie :)
- jedzenie jak od babci - tzw. comfort food, o którym pisałem w ubiegłym roku będzie dalej obowiązywać. W natłoku wszelkich dziwnych składników i egzotycznych kuchni tęsknimy za prostym krupnikiem. Nie, polska szlachecka kuchnia typu gęś z truflami nie załatwi tu sprawy, bo mało kto to w ogóle kiedykolwiek jadł, a związku z tym ciężko o jakiejkolwiek nostalgii.
- grzyby - niby dla Słowian to niby nic nowego, ale nawet oni są sceptycznie nastawieni do wszystkiego innego poza 5 znanymi sobie gatunkami. Nie dość, ze zakres się poszerzy, to jeszcze bardziej popularne będzie samemu ich hodowanie. To raczej wyniknie z potrzeby.
- potrawy wpływające na odporność - pandemia też wywarła wpływ na trendy kulinarne. Do modnych od roku kiszonek dojdą przyprawy jak imbir, kurkuma, cynamon, chilli itp.
- roślinny kurczak - flexitarianizm, czyli ograniczanie spożycia mięsa to trend, który rozwija się bardzo prężnie, trochę ze względów etycznych, ale głównie z uwagi na kwestie zdrowotne i ekonomiczne. Problem w tym, że jak ktoś rezygnuje z czegoś, to chce coś równie dobrego w zamian. Dlatego coraz większy udział w rynku mają imitacje mięsa, na co nastawiły się nawet najwięksi gracze branży mięsnej, reagując nie tylko na potrzeby rynku, ale przewidując, że kiedyś może to być koniecznością.
- mleko ziemniaczane - to mi rozwaliło mózg. Zasadniczo roślinne zamienniki mleka lepszej, czy gorszej jakości na tyle zadomowiły się na rynku, ze są dostępne nawet na stacjach benzynowych, ale czemu się ograniczać. Ktoś wymyślił, że można zrobić taki zamiennik z ziemniaka.
- jadalne kwiaty - jedzenie dzikich roślin może być wkrótce nie tylko ekstrawagancją, ale i koniecznością. Natomiast same kwiaty, raczej są ozdobą bądź aromatycznym dodatkiem.
- swicy - modne będą połączenia smaków słodkiego i pikantnego (sweet & spicy) co ma już swoją angielską nazwę swicy
- przyprawa do kurczaka
Podajemy z ryżem.
Aleś Panie, NAMIESZAŁ W GARACH !!! :-)
OdpowiedzUsuńKuchnia zgodnie z "szyldem" winna być kryzysowa. Tutaj widzę coś w rodzaju CYRKU KUCHENNEGO, w stylu CLOWN gotuje :-)
Przesączanie "przez szmatkę" zastąpi sitko, ale też po co ta czynność ?
Dużo zamieszania, dużo BRUDNYCH GARÓW a efekt, to efekcik.
Kuchnia przyszłości, to kuchnia prosta, oszczędzająca czas, energię i pieniądze ! Clown i jego koledzy do cyrku, nie do kuchni :-)
Prosta wiejska gospodyni, choćby i cytowana w preludium Babcia, zrobiła by to (efekt końcowy ! ) prościej :-)
Pies
Clowna proponuje szukać wśród najbliższych, względnie w lustrze.
UsuńClown zafascynowany tworzeniem "mleka" zapomniał ostrzec naiwnych naśladowców, iż żółciaka siarkowego należy wpierw obgotować, a odwar wylać! To może ja WYRĘCZĘ (skrótowo).
OdpowiedzUsuńŚwieży grzyb zawiera substancje szkodliwe, które usuwamy przez 15-20 minutowe obgotowanie. Proszę: 1,5 linijki tekstu i bez CYRKU :-)
W kuchni kryzysowej hibiskus i rodzynki? No, może akurat w "żuczku" (mylonym z robakiem) nie potrzebowali? :-)
Biedna, kryzysowa kuchnia tak nie wygląda. Co więcej: nie ogląda się
na "światowe trendy", korzysta z tego co jest i oby było najtańsze i dużo.
Dużo w tym ideologii, ale czysta PRAWDA.
Jak urażona duma "dopieka" to proszę sobie przeczytać szyld, pod którym te fanaberie zostały napisane :-)
Ale, żeby ktoś tak OBEZNANY, nie wspomniał o obgotowaniu żółciaka przed dalszą obróbką kulinarną? :-(
Panie Clown, możesz się pan zrehabilitować przyznając, że bylejakość i nonszalancja sprowadziła Cię na manowce :-)
Zdradzę "sekret kuchenny". Gdybym ja uderzył się w głowę i chciał takowe pseudo-mleko poczynić :-) Zrobiłbym to co niejedna gospodyni: rozbełtał mątewką* w porcji rosołu trochę puree ziemniaczanego. Bez cedzenia i CYRKU.
* Mam, używam gdy blender w danej sytuacji byłby przesadą :-)
Clowna zastaniesz waść w łazience. Proszę kierować się w stronę lustra. On już tam czeka :-)
Na pocieszenie: Wielu clownów i pajaców wdziera się do kuchni, głośno krzycząc, że są ARTYSTAMI! Są tymi jak się zachowują. :-) :-) :-)
Taaa, głodnemu (KK) nie potrzebny ani cyrk, ani artysta. Tylko solidny fachura, który będzie co najmniej tak dobry jak wiejska gospodyni z biednej wioski podczas nieurodzaju. AMEN
Może troszkę ortodoksyjny Pies
Zerknąłem w łazience. Do muszli zajrzałem. Faktycznie znalazłem tam clowna z komentarza powyżej. Dzięki za radę. Przykro, że musieliśmy się tak szybko rozstać za pomocą szybkiego użycia przycisku spłuczki.
Usuń