poniedziałek, 11 stycznia 2021

Galette-saucisse na Potrójnej

Jest początek roku, czas postanowień dotyczących poprawy kondycji fizycznej, a także ferie zimowe trzeba było szukać mało popularnych tras. Bywały momenty większego zagęszczenia, ale generalnie nawet się udało. Plan był taki. Po ostatnim etapie do rozkminy, czy dalej szlakiem, czy szosą. Przy czym pytanie nie brzmiało "Czy damy radę", a "Czy zdążymy przed zmrokiem".


Początek dość stromy, dlatego prawie nikogo. Tym bardziej, że momentami szlak przypominał zamarzniętą rzekę. Raczki okazały się bardzo pomocne.


Trochę wyżej już było i ładniej i łatwiej.



Oczywiście widoki, bo podobno dla nich chodzi się w góry :)


Można by było dowiedzieć się co to za góry, ale tablica ze zdjęciem z opisami poszczególnych, która znajdowała się na szczycie, nie oparła się sile fizycznej :)


Tu już było dużo ludzi, bo zgodnie z tegorocznym trendem, ludzie uprawiają zjeżdżanie ze szczytów na sankach. O ile odbywa się gdzieś to po jakimś zboczu, o tyle jazda po szlaku już jest wnerwiająca. Niezależnie od tego, czy trzeba uważać, żeby ktoś nie wjechał Wam w dupę, czy trzeba iść po wyślizganej drodze.

W każdym razie ten czerwony fragment trasy był tym najgorszym. Po prosty jest on łagodniejszy do podejścia niż żółty. Nawet bombki go nie ratowały :) Swoją drogą dziwie się, biorąc pod uwagę jaką popularnością cieszą się szklane bombki na grupach śmieciarkowych, że te jeszcze wiszą. Może dlatego, ze wysoko.


Jeszcze tylko trzeba było przejść przez pas ziemi niczyjej pomiędzy województwami, gdzie parkują zwolennicy jazdy na sankach. 


Potem tylko jeden tor narciarski przerobiony na saneczkowy i już znowu spokój, praktycznie do końca :)


Na prowiant wybrałem kuchnię francuską. Lekko zmodyfikowałem. Naleśniki powinny być gryczane, a u mnie są pszenne. Za to wzbogaciłem o typowe francuskie dodatki.

Składniki:
- mąka
- jakieś parówki
- cebula
- musztarda
- olej


Wykonanie:
Do mąki dodajemy trochę oleju i tyle wody, żeby powstało lejące się ciasto. Smażymy naleśniki.
Parówkę smażymy.
Cebulę kroimy w kostkę i smażymy. Mieszamy z musztardą.
Smarujemy naleśnika masą musztardowo-cebulową, kładziemy parówkę i zawijamy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza