wtorek, 31 października 2017

Bliny gryczane, dziady i polskie Stonehenge

Dziady to tradycyjne staropolskie święto, które szerszej publiczności znane jest z utworów niejakiego Adama Mickiewicza. Obchodzono je jeszcze w czasach zanim niejaki Mieszko I zmusił mieszkających tu, do tej pory w autonomicznych wspólnotach plemiennych, ludzi do przyjęcia bliskowschodniego modelu społecznego. Później też, ale znacznie rzadziej. Zwyczajowo było to w noc z 31 października na 1 listopada.
Samo święto wynikało z tego, że dla żyjących wtedy ludzi najważniejsza była rodzina i wspólnota oraz kult przodków. Jego obchody polegały na tym, że robiono imprezę, dla siebie i dla ewentualnych przodków, którzy mieliby przyjść w postaci duchów. Dopiero po nadejściu na te ziemie religii z Bliskiego Wschodu rodzina przestała być najważniejsza, a jej miejsce zajęły niespokrewnione z nami, abstrakcyjne wzorce do naśladowania w postaci świętych, dlatego też wprowadzono nowe święto, które ze względu na swoją nazwę, nie pozostawia złudzeń co do tego, kogo teraz powinno się gloryfikować.
Niektórzy, za sprawą innej religii jaką jest telewizja obchodzą w tych czasach również Halloween, natomiast jeśli już chcą się narażać kościołowi (Halloween jest przez niego potępione) to chyba lepiej za pomocą tradycji rodzimych. Tam też jest impreza i wydrążone głowy nawet są, tyle, że nie z dyni, a z drewna.

Przy okazji wyjazdu nad morze odwiedziłem kręgi kamienne w kaszubskich Odrach nazywane polskim Stonehenge, mimo, że powierzchniowo są znacznie większe niż ich angielski odpowiednik. Był to obiekt wtórnie wykorzystywany przez kolejne następujące po sobie kultury, gdyż ich początek ocenia się na kilka tysięcy lat przed naszą erą podczas istnienia bardzo silnego kultu solarnego. Potem przyszli tam Goci, którym miejsce tak się spodobało, że urządzili tam cmentarz, a następnie służyło za obiekt kultu następnym kulturom. Z racji swojego charakteru uznałem, że będzie to dobre miejsce do opisania przy okazji takiej potrawy.


Całość została wybudowana według specjalnego planu, dzięki któremu można było obserwować gwiazdy podczas decydujących momentów dla najważniejszej z nich. Najważniejszej dla żyjących w tej części wszechświata, rzecz jasna.


Całość możemy podziwiać z poziomu specjalnej platformy. Możecie się nawet pobawić w Wiedźmina i króla Henselta.



Podobno w tym miejscu można odnotować ponad 100 tys jednostek Bovisa. Podobno, dlatego, że nie ma fizycznego, naukowego licznika, który by to potwierdził. W każdym razie z tego powodu ludzie lubią tam medytować.


Natomiast z bardziej naukowego punktu widzenia możemy zaobserwować celowniki do obserwacji gwiazd.


Jak napisałem, kolejne cywilizacje postanowiły wykorzystać to miejsce. Jedne szanując poprzednie dokonania, a inne stawiały swoje świątynie na fundamentach starych, aby wykorzenić poprzednie religie. Podobno miejsce samo się obroniło przed takim procederem i ostatni kościół, który miał zostać zbudowany zapadł się w tym miejscu pod ziemię.


Postanowiłem przyrządzić gryczane bliny według starej receptury. Bliny, podpłomyki i naleśniki to jedne z pierwszych sposobów przetwarzania mąki.AS Czy bliny były jedzone podczas dziadów? Zależy przez kogo, gdyż jedna z teorii mówi, że jedzono to co lubiano najbardziej. Oczywiście część należało odstąpić przodkom.
Co do tego czy Słowianie jedli grykę historycy nie są zgodni. Natomiast pewne jest to, że ta roślina rosła tu już w starożytności.
Uważa się, że bliny powinny być robione na drożdżach. Ja jednak postanowiłem zrobić je za pomocą starej metody, kiedy to mąka fermentowała tworząc zakwas.

Składniki:
- kasza gryczana niepalona
- woda


Wykonanie:
Kaszę gryczaną zalewamy wodą, taką ilością, która ledwo ją zakryje. Zostawiamy w ciepłym miejscu. Po upływie doby miksujemy i zostawiamy na kolejną dobę. Po tym czasie masa powinna nam trochę spuchnąć. Wylewamy ją na patelnie i smażymy okrągłe placki. 
Swoją drogą z tej samej masy wychodzi całkiem dobry chleb. Wystarczy, że wlejemy to foremek, które potem umieścimy je w nagrzanym do 180 stopni Celsjusza piekarniku.

Niedaleko możemy odwiedzić specjalnie zorganizowany punkt widokowy, z którego mamy piękny widok na okoliczny teren.


Jak komuś mało to 100 km dalej w Łupawie są jeszcze tzw. Groby Olbrzymów.



3 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Tak tajemnicze, że nie ma jednej hipotezy na jego pochodzenie :)

      Usuń
  2. Właśnie ja też zauważyłam, że najpiękniejsze miejsca to nie te najbardziej turystyczne, tylko te nieznane, które znajdziemy sami!

    OdpowiedzUsuń