wtorek, 16 lipca 2013

Jambalaya

Węgiel drzewny rozżarzył się do białości. Gęsta ciecz w kociołku zawrzała. Pani Gogol spojrzała w słup pary.
- Co pani robi, pani Gogol? - spytała niespokojnie kucharka.
- Próbuję zobaczyć, co się zdarzy - odparła kobieta voodoo. Jej głos przycichł, zmieni się w jednostajny pomruk, charakterystyczny dla osób o zdolnościach parapsychicznych.
Pani Pleasant zerknęła w wirującą masę.
- Ktoś będzie jadł krewetki? - próbowała zgadywać.
- Widzisz te kawałki ketmy? - mówiła pani Gogol. - Widzisz, jak wynurzają się nogi kraba?
- Nigdy pani nie skąpi krabiego mięsa.
- Widzisz, że bąble są gęste dzięki liściom okah? Widzisz, jak układa się spirala wokół czerwonej cebuli?
- Widzę! - zawołała pani Pleasant. - Widzę!
- A wiesz, co to znaczy?
- Znaczy, że zupa będzie doskonała!
- Oczywiście - zgodziła się pani Gogol. - Ale również to, że ktoś tu przybywa. 
- Tak? Ile osób?
Pani Gogol zanurzyła w kociołku chochlę i skosztowała płynu.
- Trzy osoby. - Mlasnęła wargami. - Kobiety. Znowu nabrała zupy.
- Niech pani spróbuje - zaprosiła. - Jest też kot. Można poznać po sasafrasie. -  Cmoknęła wargami. - Szary. Jedno oko. - Zbadała językiem dziurę w zębie. - Zaraz... Tak.  Lewe.
Pani Pleasant w zdumieniu otworzyła usta.
- Przyjdą do pani, zanim trafią do mnie - powiedziała pani Gogol. - A pani doprowadzi  je tutaj.
Pani Pleasant spojrzała na złowróżbny uśmiech pani Gogol, a potem znowu na miksturę  w kociołku.
- Przybywają aż tu, żeby skosztować tego? - zdziwiła się.
- Oczywiście. - Pani Gogol usiadła. - Odwiedziła pani tę dziewczynę w białym domu?
- Duszka... - Pani Pleasant skinęła głową. - Tak. Bywam u niej, kiedy tylko mogę.  Kiedy siostry wychodzą do pałacu. Ona naprawdę się ich boi, pani Gogol.
Znowu przyjrzała się kociołkowi.
- Czy naprawdę widzi pani...?
- Ma pani pewnie wszystko, co trzeba do marynat? - przerwała jej pani Gogol.
- Tak. Oczywiście. - Pani Pleasant cofnęła się, ale z ociąganiem. I stanęła. Kiedy stała,  niełatwo było ruszyć ją z miejsca, jeśli nie miała na to ochoty.
- Ta kobieta, Lilith, mówi,  że widzi w lustrach cały  świat - powiedziała odrobinę  oskarżycielskim tonem. Pani Gogol pokręciła głową.
- Nic nie można zobaczyć w lustrach, tylko siebie. A w dobrym gumbo jest wszystko.
Pani Pleasant przytaknęła. Wszyscy to wiedzieli. Nie mogła zaprzeczyć.
Kiedy kucharka wyszła, pani Gogol smętnie pokiwała głową. Szamanka voodoo musi  stosować rozmaite strategie,  żeby uchodzić za wiedzącą. Ale trochę jej było wstyd,  że  pozwala porządnej kobiecie wierzyć w przyszłość zobaczoną w kociołku gumbo. Ponieważ w  kociołku gumbo pani Gogol można było dostrzec tylko tyle,  że przyszłość niesie bardzo  dobry posiłek.
Wszystko inne zobaczyła w misie jambalayi, którą przygotowała wcześniej.

Terry Pratchett "Wyprawa Czarownic"

Potrawa typowa dla Luizjany, gdzie wśród oparów bagiennych, gotują ją czarownice w przerwie pomiędzy ożywianiem zombie, a pozbywaniu się wrogów za pomocą laleczek voodoo. Czarownice może i gotują, ale laleczki używają do innych celów, ale telewizja to władza :)
Jedna z hipotez dotyczących tej potrawy wskazuje na bardzo kryzysowy charakter. To zubożała wersja dania, które docelowo podawało się z przyprawą droższą od złota. Na bagnach jest mało szafranu, za to dużo żyjątek :) W zasadzie ciężko mówić tutaj o potrawie, gdyż jest to sposób podania ryżu z różnymi dodatkami. Co się nawinie (nie ucieknie) to wpada do garnka. Wspólna jest tylko tak zwana Święta Trójca czyli papryka, cebula i seler - zazwyczaj naciowy, ale kryzys jest kryzys :)
Na temat twórczości samego Pratchetta drugi raz nie będę pisał bo pisałem już tutaj

Składniki:
- cebula
- papryka
- seler
- ryż
- koncentrat pomidorowy (opcjonalnie)


Wykonanie:
Warzywa kroimy w kostkę i dusimy. Teraz mamy dwa sposoby na przygotowanie ryżu. Pierwszy - tradycyjny - dodajemy do nich ryż z wodą i gotujemy aż zmięknie. Drugi - typowy dla współczesnego świata - gotujemy ryż osobno i mieszamy. Możemy dodać koncentratu wtedy jest kreolska :) Inaczej będzie kajuńska :)

Jest kartka, bo na konkurs :)

4 komentarze:

  1. laleczka powinna mieć swoich fanów- kryzysowa, piękna, perfekcyjna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na standardy voodoo to mało kryzysowa :)

      Usuń
  2. Ooooo w końcu znalazłam przepis, którego szukałam :) Pychotka !

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie jadłam takiego dania! Ale wygląda wyśmienicie ;)
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie: http://karolinakuchmaci.blogspot.com/
    PS: Obserwuję i liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń