- sól
- czosnek
W miniony weekend postanowiłem wziąć udział w wydarzeniu Zdalny Marsz Wojskowy. Można było wystartować w kilku kategoriach:
Łatwo wyobrazić sobie suchary bez armii, ale armii bez sucharów – nigdy.
Część z nich niespecjalnie była zadowolona z tych, które otrzymywali na froncie, dlatego krewni wysyłali im trochę lepsze. Oprócz tego, że musiały smakować i być pożywne, to jeszcze musiały wytrzymać długi transport. Tak się narodziły ciasteczka Anzac. Wysyłano tylko część, bo większość pieczono i sprzedawano, aby zgromadzić fundusze na walczących. Zmodyfikowano trochę przepis i twarde suchary z dziurkami ułatwiającymi kruszenie poszły w stronę szkockich słodkich ciastek owsianych. Ja zrobiłem coś pomiędzy.
Składniki:
- płatki owsiane
- margaryna
- mąka
- wiórki kokosowe
Prościej się chyba nie da. Przy czym dostajemy bardzo dobry stosunek włożonej pracy do efektu. Azja się zawsze dobrze sprzedaje, a smażona Azja jeszcze lepiej :)
W gościach jestem, więc postanowiłem pokazać prosty przepis do ponownego wykorzystania. Kiełki to jedna z rzeczy, które stosunkowo najczęściej leżą w sklepowych "biedaszybach" (koszach z żywnością o zbliżającym się terminie ważności).
Składniki:
- makaron ryżowy
- kiełki stir fry
- sos sojowy
- inne ulubione przyprawy - ja daję chilli
Dzisiaj wyjazdowo. Niby wiosna, ale w sumie jest taka paskudna pogoda, idealna na złapanie jakiejś choroby, dlatego wypada wzmocnić odporność kiszonkami. Na ulubionym kierunku migracyjnym Polaków jest takie powiedzenie One apple a day keeps doctor away, ale złośliwi mówią One apple a day, you will die anyway, co ma oznaczać, że jabłka, choć zdrowe, nie są panaceum na wszystko. Niemniej jednak postanowiłem spróbować ukisić, tym bardziej, że kisi się tylko tydzień.
Składniki:
- jabłka
- cynamon
- sól
- mąka
Wykonanie:
Jabłka trzemy na tarce o grubych oczkach, mieszamy z odrobiną cynamonu, wkładamy do słoika i zalewamy roztworem soli (1 łyżka soli na litr wody). Zamykamy i czekamy tydzień.
Z mąki i wody robimy lejące się ciasto, z którego smażymy cienkie naleśniki. Kładziemy na nie kiszone jabłka i zawijamy w rożki
Niedawno był dzień kobiet, kiedy prawie połowa dorosłej populacji kupowała kwiaty tej drugiej połowie, dlatego zrobimy coś z kwiatów. Na warsztat idzie mój ulubiony kwiat - kalafior.
Niby kwiat, a jednak dający wyjątkowo dużo możliwości kulinarnych. Dzięki swojemu kolorowi zainspirował mnie do rzymskiej klasyki - makaronu z sosem Alfredo. Oryginalnie z masłem i serem. Tu z puree z kalafiora, czyli wersja kryzysowo-dietetyczna.
Składniki:
- ulubiony makaron
- kalafior
- jakiś tłuszcz
Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu.
Kalafior gotujemy i blendujemy z tłuszczem.
Mieszamy z makaronem.
Jest takie państwo Angola w Afryce. Oprócz tego, że ich flaga powoduje szybsze bicie serca u Polaków od 2 lat, to znana jest z tego, że jest wyniszczona przez wojny. O co wojny? O władzę, bo to wojny domowe. Jak tylko udało się w miarę oddzielić od Portugalii, gdzie nie pomógł ostatni kwik osadników portugalskich, różne frakcje chciały ugrać coś dla siebie. Trochę się pobiły, potem było trochę mono partyjnej autokracji, a w końcu chcieli się dogadać i zrobili wybory. nad ich uczciwością czuwał ONZ. Jak to w wyborach, jedni wygrali, a inni przegrali. Ci co przegrali się obrazili i wywołali wojnę, potem tych wojen było kilka i tak w sumie jest do dziś. Nawet w Jugosławii, gdzie już dawno nie ma działań wojennych nikt nie sprzątnął wszystkich min. Tym bardziej w Angoli, gdzie cały czas gdzieś się biją. Efekt taki, że niespecjalnie jest gdzie i opłaca się uprawiać rolę. Danie najczęściej jest z casavy, ale bywa też z kapuchy i szpinaku.
Składniki:
- szpinak
- cebula
- orzeszki ziemne
Wykonanie:
Orzeszki gotujemy w wodzie aż lekko zmiękną.
Cebulę kroimy i podsmażamy. Dodajemy szpinak i trochę smażymy pod przykryciem.
Dodajemy orzeszki wraz z wodą, w której się gotowały i chwilę dusimy.
Podajemy z ryżem.
W robocie mamy taką grupę wycieczkową, głównie o charakterze górskim. Z tym, że większość jest z Wrocławia. Grupa nie jest zbyt liczna, bo z jakiegoś powodu są obawy co do organizowanych przeze mnie wycieczek, bo nikt nigdy nie wie, czy żartuję, kiedy mówię, że nocleg będzie w opuszczonym szałasie:)
W każdym razie jako śląski gospodarz zabrałem grupę na takie śląskie must see, czyli tam, gdzie spędza czas pół Śląska - halę Rysiankę. Dla mnie to nic specjalnego, ale chciałem dla niektórych był to pierwszy raz i choć było naprawdę tłoczno, to dzięki pogodzie, również urokliwie? Podczas gdy na dole było szaroburo, u góry było biało.
Przy dobrej pogodzie widać też Tatry i zawsze powtarzam, że jest to najlepsza odległość, z jakiej się je podziwia :D
Teren jest tam na tyle "plastyczny", że można uniknąć tłumów i iść poza szlakiem, co ma swoje minusy, w postaci niewydeptanych ścieżek, ale brak ludzi wynagradza te drobne niedogodności.
Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie przygotował prowiantu, dlatego tym razem postawiłem na coś pożywnego, ale jednocześnie wygodnego w użyciu.
Z burgerami to jest tak, że ich wnętrze wylatuje podczas jedzenia i są na to różne patenty, a nawet słyszałem o konferencji naukowej w Japonii, która była skupiona na naukowym podejściu do odpowiedniego jedzenia, ale ja postanowiłem zamknąć zawartość w cieście.
Oczywiście nie wszystko można do niego włożyć i trzeba uważać, żeby soki nie rozmiękczyły bułki, ale zasadniczo, ciasto trzyma wszystko w kupie.
Składniki:
- mąka
- drożdże
- olej
- jakieś burgery
- dodatki