piątek, 16 kwietnia 2021

Gigandes plaki

Z racji tego, że ostatnio mamy równie mało słońca co możliwości wakacji, postanowiłem stworzyć to, co jest znamienne dla większości społeczeństwa - substytut. Nędzny, ale przy odrobinie wyobraźni wystarczający, a czego jak czego, ale wyobraźni to nam w naszym kraju nie brakuje. Na pocieszenie dostaniecie danie ze słonecznej i egzotycznej Grecji, kolebki europejskiej kultury. 
Nazwa dania pochodzi od gigantów, postaci z greckiej mitologii, którzy byli ogromnych rozmiarów i mieli węże zamiast nóg. W pewnym momencie chcieli zabić bogów ale im nie wyszło. Przyjmuje się, że skoro byli duzi musieli jeść też duże rzeczy, dlatego do wyrobu tego dania wybiera się największą fasole z możliwych np. Piękny Jaś i tu płynnie przechodzimy do innego wątku, w który był zamieszany zarówno olbrzym jak i fasola, czyli bajce Jack and the Beanstalk, która w momencie jej pisania przedstawiała prawo zwyczajowe, a obecnie doczekała się rewizji i treści w niej zawarte, jak w przypadku wielu baśni, uchodzą za kontrowersyjne.

Składniki:
- fasola - duża
- soda oczyszczona
- przecier pomidorowy
- cebula
- marchewka


Wykonanie:
Fasolę moczymy kilka godzin w wodzie z dodatkiem łyżki sody oczyszczonej.
Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy ze startą marchewką.
Fasolę zalewamy nową wodą, gotujemy do miękkości, mieszamy z cebulą i marchewką, zalewamy przecierem i wkładamy w żaroodpornym pojemniku do piekarnika. Włączamy go na 180 stopni i wyciągamy jak już wierzch zacznie się przypiekać.

piątek, 9 kwietnia 2021

Steranka i okrasa z kiszonych buraków

Kuchnia łemkowska, a właściwie łemkowska fusion :) Trochę oszukałem , bo oryginalnie steranka to rodzaj klusek, który uzyskuje się odrywając kawałki rozwałkowanego ciasta makaronowego i wrzucając je do wody. Ja z okazji tego, że po kilku dniach śnieżyc, przyszła znowu wiosna co zasługuje na uczczenie tego faktu zgodnie z ludowym zwyczajem, czyli naleśnikiem.
Skwarki zrobiłem z kiszonych buraków, czyli odpadu po zakwasie buraczanym, który albo się dostaje od znajomych, albo można poszukać w okolicy wytwórni wyrobów eko, ewentualnie zapytać na specjalnie do tego przeznaczonych grupach na internecie, gdzie niektóre grupy śmieciarkowe też pozwalają na żebra-posty. Buraki się fajnie zesmażają i maja ciekawy kolor :)

Składniki:

- mąka
- olej
- woda
- buraki kiszone


Wykonanie:
Z mąki, wody i odrobiny oleju robimy naleśnikowe ciasto, z którego smażymy ... naleśniki.
Buraki kroimy w drobną kostkę i smażymy
Urywamy kawałki naleśnika, kładziemy na talerzu i okraszamy tłuszczem z burakami.

piątek, 2 kwietnia 2021

Wielkanocna marchew krychano

Dawno, dawno temu, kiedy ludzie nauczyli się odmierzać czas za pomocą zjawisk atmosferycznych świętowali początek nowego cyklu wegetacyjnego w dniu, w którym czas dnia równał się czasowi nocy, gdyż od tego momentu miałoby być więcej dnia. Więcej dnia, to więcej słońca. Więcej słońca to więcej jedzenia, niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z kulturami opartymi na zbieractwie, czy tymi po rewolucji agrarnej. Dość ważnymi symbolami tego święta stały się zielone listki i jajka - symbole odradzającego się życia. Tak było w wielu kulturach, ale skupimy się na żydowskiej. Tam było coś takiego jak חג האביב czyli święto wiosny. Później święto wiosny nazwano פֶּסַח na cześć mitycznego wyjścia Izraelitów z Egiptu. Jako, że żydowski kalendarz jest próbą połączenia kalendarza solarnego i lunarnego, święto jest ruchome. Religia chrześcijańska, która wyrosła z religii judaistycznej zrobiła z niej święto Wielkiej Nocy. Dlaczego nocy, a nie dnia? Dlatego, że ta tradycja nawiązuje to do biblijnego obrazu stworzenia świata w obu tych religiach - I tak upłynął wieczór i poranek - dzień pierwszy.

Dlatego na współczesnym wielkanocnym stole, oprócz symboli pierwszej cywilizacji z Międzyrzecza Tygrysu i Eufratu, związanymi z odradzającym się życiem, doszły nowe. W tym chrzan. U Żydów symbolem gorzkiego cierpienia Izraelitów w Egipcie, a u chrześcijan cierpienie postaci z ich mitologii - Jezusa, który zginął śmiercią męczeńską, a potem zmartwychwstał. W związku z powyższym chrzan może stać się symbolem ogólnego życiowego cierpienia, a także siły, która pozwala sobie z nim poradzić, czyli w zasadzie możemy spożywać go co tydzień :)

Na potrzeby tego dania użyłem dwóch składników powiązanych z tymi świętami. Z jednej strony chrzan, a z drugiej orzechy, gdyż w kulturze ludowej leszczyna, zgodnie z czasopismem Polska Sztuka Ludowa jest symbolem życia, trwania, regeneracji, wzrastania.

Samo danie, które Wam prezentuję pochodzi z Kujaw. Pochodzi od określenia jakim zwykło się tam nazywać tłuczek. Innymi słowy, w języku urzędowym to marchew tłuczona. 

Składniki:
- korzeń chrzanu
- orzechy laskowe
- marchewka
- ziemniaki

Jak chcecie znać wartość kaloryczną, to tu macie taki kalkulator.
https://calories-info.com/kalkulator-kalorii/?id=16d,3,i;15o,5,;177,1i,;1qls,34,


Wykonanie:
Chrzan obieramy, kroimy w kostkę i podsmażamy na głębokim oleju. Orzechy mielimy.
Marchewkę i ziemniaki obieramy, kroimy w kostkę i gotujemy w stosunku 3 :1. Jak zmiękną, odlewamy wodę i tłuczemy. Dodajemy chrzan z orzechami i mieszamy.
Dawno nie było smutnego jedzenia w pracy, bo od roku pracuję z domu, także zrobiłem taki tributed to   i użyłem pojemnika na jedzenie jako foremki :)

wtorek, 23 marca 2021

Crespelle alla Fiorentina

Właściwie to moja dość specyficzna wersja Crespelle alla Fiorentina, gdzie zakładam, że mojego bloga nie czyta aż tylu Włochów co New York Times, dlatego mój artykuł nie wzbudzi takiego oburzenia jak artykuł o spaghetti carbonara autorstwa Kay Chun. Jako okoliczność łagodzącą podam ponownie fakt, że użyłem grochu WŁOSKIEGO.
Pamiętacie jak kiedyś pisałem, że pewna Włoszka - Kaśka Medycejska nauczyła Francuzów gotować? To akurat w przeciwieństwie do mitycznego noża i widelca jest prawdą. W każdym razie, wieść głosi, że oprócz przestawienia się na ciekawe warzywa jak karczochy, pokazała im też naleśniki, które potem zaadoptowali na swoje potrzeby wymyślając wiele wersji

Trzy rzeczy spowodowały, że postanowiłem zrobić ten przepis.

  • po przepisie na cieciorkowe tiramisu, który możecie znaleźć tutaj, zostało mi całkiem sporo wytłoczyn
  • miałem w lodówce sporo szpinaku, który już więdnął, więc jako świeży dodatek już się nie nadawał, ale do sosu spoko
  • kończyła się maslenica, bo przepis robiłem w niedzielę, a zgodnie z ludową tradycją, cały tydzień przed równonocą wiosenną należy jeść naleśniki, z czego tego ostatniego dnia najwięcej, więc wyjątkowo zrobiłem wytrawne
Składniki:
- mąka
- wytłoczyny ciecierzycowe
- szpinak


Wykonanie:
Z mąki i wody robimy lejące się ciasto i smażymy z niego naleśniki.
Wytłoczyny podsmażamy, dodajemy liście szpinaku i trochę wody, cały czas mieszając, żeby całość miała konsystencję bardzo gęstego sosu. Solimy do smaku, wkładamy do naleśników i zawijamy w rurki. Żaden inny kształt nie wchodzi tu w rachubę. Chociaż o to Włosi się nie przyczepią :)

piątek, 19 marca 2021

Kouign patatez po japońsku

Bretońska wersja babki ziemniaczanej. Moim zdaniem, nasza wersja z surowymi ziemniakami znacznie lepsza, dlatego postanowiłem ją nieco urozmaicić. no i tak myślałem. Może muffinki z parówką? Może co innego? Podczas gdy tak myślałem, to przypomniałem sobie o japońskim daniu taiyaki, czyli takim nadziewanym cieście w kształcie ryby no i stwierdziłem, że to będzie dobry pomysł. Pozostał jeszcze kształt ryby, bo ryby mają różne kształty od wrzecionowatych, przez pękate, po płaskie, a te głębinowe, to już w ogóle. W Japonii robią to za pomocą specjalnej foremki, ale ja takowej nie miałem więc została mi dowolność. Żeby dodać japońskiego kolorytu daniu zrobiłem w kształcie ryby fugu, czyli rozdymki, która kiedy przyjmuje pozycję obronną robi się kulką. Tak jak w prasie fachowej prezentuje się członki męskie w zwodzie tak rozdymkę powinno prezentować się też w pełni okazałości. Zresztą można ją czasem kupić zakonserwowaną na polskich bazarach nadmorskich. Reasumując możemy przyjąć, że babka w kształcie rozdymki powinna być okrągła.

Przy okazji okrągły kształt wpisuje się idealnie w święto ludowe, które ma teraz miejsce, czyli maslenica. Dla niewtajemniczonych, cały tydzień przed pierwszym dniem astronomicznej wiosny, według starej ludowej tradycji, spożywa się naleśniki, których kształt nawiązuje do słońca, którego wkrótce będzie coraz więcej. Dla Japończyków słońce też jest bardzo ważne, bo mają je nawet na fladze narodowej.

Taiyaki można faszerować na słodko, ale też kapustą lub kiełbasą. Ja dałem i jedno, i drugie, bo miałem resztkę kapusty pekińskiej po sałatce kebab/gyros.

Składniki:

- ziemniaki
- mąka gryczana - zmielona niepalona kasza gryczana
- olej
- kapusta pekińska
- parówki


Wykonanie:
Ziemniaki gotujemy i ugniatamy z mąką w stosunku 3:1, dodając trochę oleju.
Kapustę pekińską podsmażamy z parówkami.
Do okrągłej formy (ja wybrałem rybę fugu, ale możecie użyć innego kształtu) nakładamy masę ziemniaczaną, kładziemy farsz i na to znów masę ziemniaczaną.
Wkładamy do nagrzanego do poziomu 180 stopni Celsjusza piekarnika aż będzie rumiane.




piątek, 12 marca 2021

Jabłuszka Ani

Dzisiaj kuchnia francuska. Powiem Wam szczerze tak ciekawej nazwy na danie nie widziałem od czasu słynnego ciasta o nazwie milfa. Mając na uwadze ludową piosenkę pt. Dwa jabłuszka, bardzo mi się spodobała, nawet jeśli ze wszystkich Ań jakie znam, a znam ich sporo, nie mam doświadczeń z jabłuszkami żadnej z nich, to znaczy, dziś musiałem skonsultować z kolegą imię jednej koleżanki (tak to jest jak się pamięta tylko ksywy), ale okazało się, że to nie była Ania. Wspominam o tym dlatego, że nazwa spodobała mi się pomimo braku sentymentalnego zaangażowania. Oczywiście nazwa nie byłaby ciekawa, gdyby nie fakt, że nie ma z jabłkami nic wspólnego.
Danie jest z ziemniaków, przy czym powinniście użyć specjalnych kremowych ziemniaków, wtedy wszystko wam się zleje w jedną całość. Zakładam, że pomimo, że żyjecie w kraju, który spożywa sporo ziemniaków, to jednak w Waszym osiedlowym sklepie, jak i moim, nie ma czegoś takiego jak ziemniaki kremowe, czy twarde, a są po prostu ziemniaki. Czyli loteria. Z dużym prawdopodobieństwem traficie na takie ziemniaki jak moje, które co prawda się zlepią, bo wszystkie się lepią, ale kremowe to one nie są. W każdym razie nie lubię marnować jedzenia i zastosowałem zasadę z mojego obecnego miejsca pracy -  nie chodzi, żeby było zajebiście, tylko fair enough.


Składniki:
- ziemniaki
- margaryna


Wykonanie:
Ziemniaki obieramy i kroimy w plasterki. Układamy w żaroodpornym naczyniu od czasu do czasu przekładając cienkim plastrem margaryny.
Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni Celsjusza piekarnika i pieczemy, aż się zarumienią. Wyciągamy, przekładamy na drugą stronę i dalej pieczemy aż się zarumienią.
Jak dobrze przypiekliśmy to wszystko trzyma się kupy. Jak trafiliśmy dobre ziemniaki to wszystko będzie zwartą kupą.




czwartek, 4 marca 2021

Stolniki

Na przepis natrafiłem przy okazji książki kucharskiej wydanej przez Województwo Podkarpackie także zakładam, że to nie jest jakaś lipa :) Było kilka przepisów na stolniki, ale ten był tak osobliwy, że mocno zrobił na mnie wrażenie. Jak dowiaduję się z książki, danie ma pochodzenie bojkowskie. Bojkowie taka grupa etniczna z czasów, kiedy na pytanie o narodowość mówiło się "ja tutejszy", konkretnie górale pochodzenia rusińskiego. W moim ulubionym XIX źródle naukowym - Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej, a konkretnie w tom XIII, prof. dr I. Kopernicki pisze o Bojkach tak:

Charakter Bojków żywy, a nawet ogniście namiętny,odróżnia ich wielce od powolniejszych, ociężalszych i apatycznych sąsiadów z poza Sanu (Łemków - przyp. red.). W gniewie zawzięci srodze i mściwi za doznaną krzywdę, szczególnie jeśli pobudki do niej były podłe, np.chciwość, lub samo wyrządzenie krzywdy było niecne, np. przez podstęp lub zdradę zaufania.
Bojki w takich razach rzadko udają się do sądu, lecz chętniej rozprawiają się sami i wymierzają sobie sprawiedliwość przez pobicie winowajcy niekiedy tak okrutnie,"szczoby hory znały, jakich majut chłopciw"
 

Jeszcze odmienniejszym jest strój kobiet tutejszych. Najprzód w sposobie noszenia włosów: kobiety i dziewczęta rozczesują je na poły i splatają we dwa warkocze, do których doplótłszy plecionki z włóczki czerwonej, zakończone rodzajem kiści z tejże włóczki, spuszczają na plecy aż do krzyżów. Warkocze te w pasie przymocowane są w ten położeniu za pomocą paska wełnianego różnokolorowego domowej roboty, zwanego "poprużką", także owe kiści od plecionek wysuwają się z pod paska na środku krzyżów.

Jeszcze bardziej niż strojem, różnią się Bojki mową od sąsiednich Połonińców i dalszych Łemków. Nie tylko zupełna ruchomość i swoboda akcentowania wyrazów, właściwa językowi ruskiemu, lecz wszystkie niemal właściwości fonetyczne są u nich tak czysto ruskie, że nigdzie ani przedtem na Podolugalicyjskiemi Pokuciu, ani później na Huculszczyźnie nie spotkałem mowy tak bardzo podobnej do ukraińskiej. 

Natomiast te stolniki, które jak twierdzą są rodzajem pierogów, to najdziwniejsze pierogi, które prawdopodobnie mieliście okazję widzieć. Wczytywałem się w przepis kilka razy. 

Składniki:

- kapusta
- ziemniaki
- mąka
- cebula

Wykonanie:

Kapustę obieramy, a liście sparzamy wrzątkiem. 
Ziemniaki trzemy na drobnej tarce. Odciskamy wodę, dodajemy trochę mąki oraz pokrojoną w kostkę i podsmażoną cebulę. Mieszamy. 
Lepimy w rękach odpowiedni kształt i wkładamy go w liście kapusty.
Pieczemy w nagrzanym do 150 stopni Celsjusza piekarniku, aż liście się zarumienią.

 




czwartek, 25 lutego 2021

Ogniste koreańskie frytki oraz wyprawa do piekła i z powrotem

Niczym Dante albo Kratos pojechałem do piekła i wróciłem. Tzn biorąc pod uwagę, że piekłem jest ziemia, a na niej istnieją jeszcze czasem mniejsze bądź większe piekła, to może takie nie do końca piekło, ale taki dość piekielny rejon w Polsce zwany Kotliną Kłodzką. Z jakiegoś powodu jest tam najwięcej piekielnie brzmiących miejsc, może dlatego, że w momencie kiedy je wymyślano był to bardzo niegościnny rejon. 
Jeszcze w 1957 roku, nieżyjący już pisarz Marek Hłasko, którego do niedawna mało kto znał, ale usłyszano o nim w serialu o Agnieszce Osieckiej, którą to z kolei Osiecką znali do jego emisji głównie fani Coca-Coli i serialu Czterej Pancerni i Pies, pisał o tym miejscu jak o odbycie świata w swojej książce Następny do raju.
Konkretnie to pisał o bliskich okolicach tego miasta - Bystrzycy Kłodzkiej, które sam osobiście uważam za jedno z ładniejszych w Polsce (przynajmniej z tej perspektywy), a które ma sporo wspólnego z piekłem, bo produkowane w nim były zapałki. Obecnie zostało tylko muzeum  filumenistyczne.


Postanowiłem się wybrać na Czarną Górę. Abstrahując od faktu, ze w kręgu kulturowym jakim się znajduję, czarny nie oznacza niczego dobrego, to jej nazwa wzięła się podobno od ciemnego lasu, który widać na jej zboczach. Trasa jest ciekawa. Najpierw wodna zapora.


Na pierwszym szczycie widać już, jak ciężko funkcjonuje się kościołom w piekle. Kościół na odludziu to prawdziwa twierdza. Obkamerowany jak mennica państwowa, obwieszony ostrzeżeniami jak terytorium łowców głów, z ogromnym bojowym psem, ważącym więcej ode mnie. Nic dziwnego, że żyjącemu w warunkach ciągłego oblężenia księdzu puszczają czasem nerwy i potrafi, w ataku paniki,  porazić turystów paralizatorem. 

Mroczny las z bliska nie jest taki mroczny, bo nawaliło do niego śniegu. Stoki narciarskie otwarte, dlatego turyści nie urządzają sobie ze szlaków torów saneczkowych, bo tu to by się tak niewinnie mogło nie skończyć.


Sama góra też obecnie nie jest czarna :)


Okazuje się, że nawet w piekle można znaleźć odrobinę kolorytu :)


Jednym z bardziej znanych miejsc są Błędne Skały. Można tam podjechać, co nie jest zalecane, bo chętnych dużo, a ruch wahadłowy, a można podejść zostawiając auto na parkingu na dole. Można też pójść z tego parkingu w drugą stronę, tam gdzie nikt nie chodzi. 
Kiedyś rozmawiałem z moim katolickim kolegą na temat tego, że zgodnie ze słowami Richarda Dawkinsa, on też jest ateistą, bo nie wieży w Zeusa, Apollona, Amona Ra, Mitrę, Baala, Thora, Wotana, Złotego Cielca ani w Latającego Potwora Spaghetti, a ja tylko w jednego więcej, na co on mi odpowiedział, że oni uważają bogów, o których wspomniałem za to co w biblii było określone jako Szatan. Wobec tego, żyjąc w chrześcijańskim kręgu kulturowym, tego typu przybytki są określane jako enklawy szatańskie, z czym pewnie zgodziliby się japońscy chrześcijanie i birmańscy muzułmanie :)


Tak wygląda piekło naszych czasów. Martwy świerkowy las. Te świerki z, których posadzenie, ze względu na ich właściwości, 100 lat temu było bardzo dobrym pomysłem, obecnie, w wyniku globalnego ocieplenia są już martwe. Jedyne co je trzyma w pionie to system korzeniowy, ale nawet on często puszcza. Obecnie stały się pokarmem dla korników, a one pokarmem dla dzięciołów, które słuchać tam na każdym kroku i nie mówię o stukaniu, tylko nawoływaniu.
To co na zdjęciu nie jest martwe, to buki.


Poszedłem też zwiedzić Piekiełko i Piekielną kuchnię na szczycie Szczelińca. Poniedziałek rano - idealna pora. Niestety wejście do Piekiełka było nie do końca legalne, sami zobaczcie czemu :) Bez raczków ani rusz.


Jak wspominałem w tym rejonie jest największe zagęszczenie piekielnych nazw. Oprócz wspomnianego powyżej Piekiełka, czy Piekielnej Kuchni, jest jeszcze rzeka Piekło, Miejscowość o tej samej nazwie po czeskiej stronie granicy oraz Piekielna Góra, którą odwiedziłem, do której droga prowadzi przez Piekielną (a jakże) Przełęcz :)


Symbolem Polanicy Zdrój jest niedźwiedź polarny, którego pomnik postawiono w 1910 roku po tym jak geologowie odkryli, że w tym miejscu zatrzymał się Lądolód Skandynawski. W końcu w piekle z zasady powinno być cieplej :) To jeden z dwóch pomników niedźwiedzia jaki znalazłem. Główka odpadła temu misiu :)


W takim miejscu musiałem zjeść coś z piekła rodem, czy jak to często określa się w manu, diabelskie, czyli po naszemu bardzo ostre. Problem w tym, że będąc w motelu miałem ograniczone możliwości, dlatego padło na koreańskie frytki. Frytki w stylu koreańskim to takie same frytki jak jemy, ale wymieszane z różnymi składnikami, często kimchi. W tym celu przywiozłem ze sobą kimchi z rzodkiewki. Niestety kimchi z rzodkiewki ma taki kolor, że na tym zdjęciu jest prawie niewidoczne :)

Składniki:
- biała rzodkiew
- chilli
- sól
- sos sojowy
- szczypiorek
- frytki mrożone
- czosnek
- bardzo ostry ketchup, najlepiej okraszony jakimś diabelskim epitetem


Wykonanie:
Kimchi przygotowujemy co najmniej 3 dni wcześniej.
Rzodkiew obieramy i kroimy na kawałki. Solimy, zostawiamy na godzinę aż puści sok i płukamy. 
Mieszamy z odrobiną sosu sojowego, wyciśniętym czosnkiem, chilli i pokrojonym szczypiorkiem. Tego sosu to tyle, żeby nam się pozostałe składniki dobrze rozprowadziły, jak taka pasta. Odstawiamy do lodówki.
Frytki przygotowujemy w piekarniku lub mikrofalówce. Mieszamy z kmchi i polewamy ketchupem.

Nieopodal miejsca, w którym mieszkałem było źródło. Z głębi ziemi płynęła woda z (sic!) siarką!. Przypadek ?:)

czwartek, 18 lutego 2021

Pączkopizze - tłusty czwartek bis

Tydzień temu obchodziliśmy tzw. Tłusty Czwartek. Według legendy, ta bardzo ciekawa tradycja wzięła się z XVII wiecznego Krakowa. Musicie wiedzieć, że XVII wiek, to był okres, w którym ludzie mieli najbardziej przejebane w tym kraju. Nie tylko ze względu na to, że ciągłe wojny mocno go wyniszczyły, ale dlatego, że był to okres wyjątkowej samowoli wśród szlachty, w efekcie czego mogła ona robić z poddanymi co tylko uznała za stosowne. W miastach, jak to mówił komisarz Ryba "Niewiele lepiej, ale lepiej", z naciskiem na niewiele. I tak oto, według legendy, był sobie wójt nazwiskiem Comber. Jego sadystyczne skłonności miały bezpośredni wpływ na jego poddanych. Kiedy w końcu umarł, Krakowianie tak się ucieszyli, że wyprawili wielką uliczną ucztę z tego powodu, dlatego ten dzień nazywany jest czasem Cembrowym Czwartkiem. Jakbyśmy się tak zastanowili, to, idę o zakład, że codziennie znalazłaby się rocznica śmierci jakiegoś tyrana, dlatego czemu by i nie dziś :)
9 lutego jest dzień pizzy, zastanawiałem się jak wyglądałoby świętowanie tego dnia, gdyby te daty się pokryły jak np. w 1961 roku. Chciałem zostawić ten przepis na tą okoliczność, ale w najbliższych kilku latach taka sytuacja nie będzie miała miejsca, a dalej nie planuję, bo zapomnę, albo wpadnie mi do głowy coś lepszego, jak to często bywa, albo mogę już nie żyć :) Dlatego zrobiłem to dziś na okoliczność śmierci nieznanego tyrana :)

Składniki:

- mąka
- drożdże instant
- olej
- koncentrat pomidorowy
- oregano
- dżem truskawkowy - w końcu to pączki

Wykonanie:

Do koncentratu dodajemy trochę oregano i dżemu truskawkowego. Mieszamy.
Do mąki dodajemy drożdży, trochę oleju i tyle wody, żeby ugnieść ciasto, które będzie spójne i nie będzie się przyklejać do ręki. Urywamy kawałki, toczymy z nich kulki i kładziemy na blaszce do pieczenia. Czekamy aż trochę urosną. 
Wkładamy do nagrzanego do poziomu 180 stopni Celsjusza piekarnika na jakieś 15-20 min. 
Sos wkładamy do szprycy, nakłuwamy każdego pączka i faszerujemy sosem.
Żyję w Polsce, więc podaję z ketchupem :)

sobota, 13 lutego 2021

Kimchi dog

Danie zainspirowane mroźną zimą, która nadeszła znienacka i faktem, że naprodukowałem sporo kimchi - czyli takiej hipsterskiej koreańskiej kiszonej kapusty na ostro. W myśl zasady, że tradycyjna kiszona kapusta jest dobra co najwyżej dla boomersów, albo dla Niemców :)  
Co ma wspólnego zima z kuchnią koreańską? Po prostu ostra zima kojarzy mi się albo ze Stalingradem, albo filmem koreańskiego reżysera Joon-ho Bonga - Snowpiercer. Jak już zainteresujecie się jego twórczością, to koniecznie obejrzcie Parasite, bo jest zajebisty, Zagadka zbrodni, żeby zobaczyć, że nawet w tak rozwiniętym kraju jak Korea prowincjonalna policja jest taka sama jak u nas, a jak macie w zwyczaju i lubicie płakać na filmach to Okja.

Kimchi dogi są też idealne na dzisiejszą ostatnią sobotę karnawału, o ile ktoś obchodzi specjalnie karnawał, bo ja mam karnawał wtedy kiedy chcę - jakoś musiałem na tą ekskomunikę zasłużyć :)

Składniki:
- jakieś parówki
- cebula
- długa bułka
- kimchi
- majonez
- szczypiorek


Wykonanie:
Cebulę obieramy i kroimy w półplasterki. Parówkę jeśli trzeba też obieramy, ale już kroimy na całe plasterki, nawet takie trochę grubsze. 
Pieczemy chwilę razem w piekarniku.
Kimchi miksujemy z odrobiną majonezu, żeby powstał nam taki krem.
Bułkę przekrajamy wzdłuż, wkładamy upieczoną parówkę z cebulą, przykrywamy sosem, posypujemy szczypiorkiem.