niedziela, 1 marca 2026

Rysianka i burgery niekapki

W robocie mamy taką grupę wycieczkową, głównie o charakterze górskim. Z tym, że większość jest z Wrocławia. Grupa nie jest zbyt liczna, bo z jakiegoś powodu są obawy co do organizowanych przeze mnie wycieczek,  bo nikt nigdy nie wie, czy żartuję, kiedy mówię, że nocleg będzie w opuszczonym szałasie:)

W każdym razie jako śląski gospodarz zabrałem grupę na takie śląskie must see, czyli tam, gdzie spędza czas pół Śląska - halę Rysiankę. Dla mnie to nic specjalnego, ale chciałem dla niektórych był to pierwszy raz i choć było naprawdę tłoczno, to dzięki pogodzie, również urokliwie? Podczas gdy na dole było szaroburo, u góry było biało.

Przy dobrej pogodzie widać też Tatry i zawsze powtarzam, że jest to najlepsza odległość, z jakiej się je podziwia :D

Teren jest tam na tyle "plastyczny", że można uniknąć tłumów i iść poza szlakiem, co ma swoje minusy, w postaci niewydeptanych ścieżek, ale brak ludzi wynagradza te drobne niedogodności.


Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie przygotował prowiantu, dlatego tym razem postawiłem na coś pożywnego, ale jednocześnie wygodnego w użyciu. 
Z burgerami to jest tak, że ich wnętrze wylatuje podczas jedzenia i są na to różne patenty, a nawet słyszałem o konferencji naukowej w Japonii, która była skupiona na naukowym podejściu do odpowiedniego jedzenia, ale ja postanowiłem zamknąć zawartość w cieście.
Oczywiście nie wszystko można do niego włożyć i trzeba uważać, żeby soki nie rozmiękczyły bułki, ale zasadniczo, ciasto trzyma wszystko w kupie.

Składniki:

- mąka
- drożdże
- olej
- jakieś burgery
- dodatki


Wykonanie:

Z drożdży robimy rozczyn.
Dodajemy do mąki, dodajemy trochę oleju i wody, a następnie ugniatamy ciasto drożdżowe.
Kiedy wyrośnie, bierzemy placki, wkładamy do nich burgera z dodatkami, zamykamy bułę i pieczemy w piekarniku nastawionym do poziomu 180 stopni Celsjusza.

Przy okazji uraczyłem uczestników wycieczki moimi, już niekryzysowymi trzyskładnikowymi fit donutami brownie, z banana, masła orzechowego i kakao, na punkcie których oszalałem :)


Dostarczając zamiejscowym atrakcji, zawiozłem ich jeszcze do Bielska na słynne hot dogi z pieczarkami, czyli relikt epoki Wilczka.




środa, 18 lutego 2026

Groch z kapustą w innym wydaniu

Lecąc klasykiem:
- Niech złączą się nasze dania. Łazanki!
- Groch z kapustą!
- Z waszych połączonych mocy powstaję ja, takie coś!

Składniki:

- makaron z mąki z grochu
- kapusta kiszona
- cebula
- pieczarki


Wykonanie:

Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu.
Kapustę kroimy i płuczemy.
Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy z cebulą.
Dodajemy kapustę i podsmażamy.
Mieszamy z makaronem.

sobota, 14 lutego 2026

Kraina Simony Kossak i podlaskie tofu

Wybrałem się do Puszczy Białowieskiej, czyli do miejsca, które słynie z Żubrów i nie mówimy o piwie, którego targetem są przedstawiciele klasy robotniczej. Mowa o wielkich ssakach, które i tak, przez myśliwych, mylone są z dzikami.
Generalnie, jak się tam poszwendacie przez 2 godziny i nie spotkacie Żubra, to znaczy, że mieliście pecha. Aczkolwiek znacznie częściej możecie tam spotkać Żandarmerię Wojskową.


Szwendać jest się gdzie. Np. istnieje tam najstarsza leśna ścieżka przyrodnicza w Polsce, wytyczona w latach 70-tych.


Jest też polana zwana miejscem mocy. Podobno ma oddziaływać na ludzi jakąś energią.


Jakbyście energii nie czuli, to sponsor tabliczek Wam w tym może pomóc :)


Oczywiście Białowieża zawdzięcza swoją sławę Simonie Kossak, z tych Kossaków. W przeciwieństwie do reszty rodziny nie pojawił się u niej talent artystyczny, za to zajęła się nauką na tyle dobrze, że ta zawdzięcza jej bardzo dużo. Oto "Dziedzinka" czyli leśniczówka, w której mieszkała podczas swoich badań i skąd pochodzą wszystkie znane zdjęcia, w tym to z dzikiem.


Nie będzie przesadą jeśli stwierdzę, że jest to jeden z lepiej odrestaurowanych starych dworców jakie widziałem. 


Ciekawostka:
W tym budynku mieściło się kiedyś Gestapo i dziadek mojego kolegi, korzystając z faktu, że był bardzo chudy, uciekł stąd przeciskając się przez kraty, o czym nawet można wyczytać w książce historycznej.


Niedaleko znajduje się pałac gubernatora, który zajmował się okręgiem grodzieńskim podczas zaborów. Obecnie atrakcja fotograficzna.


Natomiast mi przypadła do gustu bardziej lokalna społeczna zabudowa.


Oczywiście danie, które przedstawię, nie nazywa się tofu tylko kisiel owsiany, ale robi się je prawie tak samo jak tofu birmańskie. W każdym razie widnieje na liście produktów regionalnych na stronie rządowej.

Składniki:

- płatki owsiane
- woda



Wykonanie:

Płatki blendujemy na mąkę i zalewamy wodą w stosunku 1:2. Odstawiamy w ciepłe miejsce na 12 h.
Po 12 h dodajemy jeszcze trochę wody i odstawiamy na kolejne 12 h. 
Wlewamy do garnka, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy, CAŁY CZAS mieszając, aż zgęstnieje.
Wlewamy do foremki i czekamy aż stężeje. 
Podajemy ze składnikami słodkimi lub wytrawnymi.


czwartek, 5 lutego 2026

Rishta bil Adas

Biedaanie libańskie. Jak chcę trollować, to mówię, że nauczyłem się tego na obozie treningowym Hezbollahu. Mogę tak mówić, bo Polska nie uznała tej organizacji za terrorystyczną :)
Oryginalnie jest z tagliatelle, ale ja go zastąpiłem makaronem ryżowym.

Składniki:

- makaron wstążki
- soczewica zielona
- cebula
- przyprawa garam masala


Wykonanie:

Makaron gotujemy wg przepisu na opakowaniu.
Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy. Dolewamy wodę, dodajemy soczewicę i gotujemy, aż zmięknie. Przyprawiamy i podajemy z makaronem.


czwartek, 29 stycznia 2026

Mujadara Hamra

Kolejna wersja mujadary, czyli pochodząca z ostrzeliwanego przez Izrael południowego Libanu - hamra - czerwona. Swój kolor i smak zawdzięcza długo smażonej cebuli. Nieco inaczej przygotowana i z kaszą bulglur zamiast ryżu.

Składniki:

- zielona soczewica
- kasza bulglur
- cebula


Wykonanie:

Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy aż będzie brązowa, ale nie spalona.
Dodajemy trochę kaszy i soczewicy. Podlewamy wodą i dolewamy w miarę możliwości, podczas gdy będzie wchłaniana.


piątek, 23 stycznia 2026

Makaron z pesto cebulowym

Nie wiem, czy to ma jakąś nazwę, ale gdzieś mi śmignęło na rolce. W sumie fajny pomysł, choć lekko go zmodyfikowałem, bo nie chciało mi się smażyć i uznałem, że lepszy smak będzie przy pieczeniu. 

Składniki:

- makaron
- cebula
- czosnek
- kapusta kiszona


Wykonanie:

Makaron gotujemy wg przepisu na opakowaniu.
Cebulę kroimy w plasterki, polewamy lekko olejem i wkładamy do piekarnika nastawionego na 150 stopni Celsjusza, aż się zrobi rumiana.
Czosnek obcinamy na końcu i też wkładamy do piekarnika.
Po upieczeniu blendujemy razem cebulę, czosnek i kapustę kiszoną, z małą ilością wody.
Mieszamy z makaronem.

piątek, 16 stycznia 2026

Kakory

Kuchnia wachodnia z pogranicza, czyli z Podlasia. Wersji jest wiele, ale typowo dla Podlasia powinno być z ziemniakami, niczym w slynnym dowcipie o frytkach na dworcu PKS. Jak to typowa kuchnia z miejsca bogatego kulturowo, są tu skladniki, o których kulinarny świat zapomniał w PRL.

Składniki:
- ziemniaki
- mąka
- soczewica
- cebula
- marchewka


Wykonanie:

Ziemniaki gotujemy i studzimy. 
Marchewkę obieramy, kroimy w kostkę i gotujemy. Soczewicę też gotujemy.
Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy. 
Warzywa mieszamy razem. 
Do ziemniaków dodajemy mąki w proporcjach 1:1 i ugniatamy. 
Formujemy płaskie kółka, do których nakladamy farszu. Skladamy na pół, zlepiamy i pieczemy w temperaturze 180 stopni Celsjusza przez 20 minut. 

sobota, 10 stycznia 2026

Smažený celer i Brno

Nie mylić z Bernem, bo i tacy bywają. Brno jest ciekawą alternatywą dla Pragi. Równie ładne, bliżej, mniejsze, ale zdecydowanie mniej turystów oraz tych, którzy tych turystów chcą oskubać. Jedyne czego mi zabrakło to pomnika Żiżki.

Co prawda, jak wiele czeskich miast, tak i tu króluje piękna austrowęgierska architektura, o której pisałem również przy okazji Sarajewa, to niewątpliwą wizytówką miasta jest modernistyczna willa Tugendhatów. Zwiedzanie z przewodnikiem trochę kosztuje i rezerwacje są na kolejny miesiąc, ale jeśli jesteście fanami modernizmu, to może i warto. Ja nie wiem, bo widziałem tylko z zewnątrz.


Jak wspomniałem, Brno to taka mała Praga bez turystów, dlatego polecono mi ciekawy zakątek do dumania, czy czytania książki. Na jednym ze wzgórz, z którego widać panoramę miasta.


W Brnie południe jest o 11. Wynika to z historii, gdzie mieszkańcy mieli przestawić wszystkie zegary o godzinę, gdyż do południa miało być oblężenie miasta. Zmyliło to siły oblegające i od tej pory zwykło się mówić, że południe jest o 11. Symbolem miasta jest wyjątkowo osobliwy zegar. W południe z góry spada kulka, która uderza o blachy i wygrywa melodię. Kulkę można przytulić jeśli wsadzi się tam rękę. Są tak rzadkie, że już na pół godziny przed zjawiają się zawodowi łowcy kulek.


Zegar to nie jedyny faliczny motyw w Brnie. Jeśli postoicie chwilę pod tym pomnikiem, zobaczycie ludzi, którzy wchodzą pod niego i się śmieją.


Spojrzenie na pysk konia pod odpowiednim kątem ukazuje takie coś.


Na drugim wzgórzu znajduje się twierdza, w której było najgorsze więzienie w Austro-Węgrzech. Wstęp do lochów płatny i zdecydowanie niewarty ceny, bo prawie nic tam nie ma.


W więzieniu pracował jako pracownik resocjalizacyjny słynny Jara Cimrman, który za to nigdy nie był w tym budynku, jak głosi tablica.


Wiecie, że Brno też ma swojego smoka? I też go zabili owcą nafaszerowaną trucizną. Na zimę dostaje nawet sweterek.


Przed smokiem jest krzywa wieża. Tzn. jedna z kilku. Co prawda w Czechach to Polacy są kojarzeni z tym, że są łasi na pieniądze, ale tu podobno władze miasta nie chciały zapłacić za robotę, więc budowniczy zostawił wieżę krzywą.


Jednym z dań kuchni morawskiej jest smażony seler.
Podaje się go z ziemniakami i sosem tatarskim. Sos można kupić, albo zrobić. Generalnie miesza się majonez z ziołami i marynowanymi warzywami np. ogórkami, ale co kucharz to przepis i niektórzy nawet robią z jogurtu.

Składniki:

- seler
- mąka
- ziemniaki
- sos tatarski


Wykonanie:

Seler obieramy, kroimy w plasterki i delikatnie obgotowujemy.
Obtaczamy w mące i smażymy.
Ziemniaki możemy ugotować, ale smaczniejsze będą pieczone, pokrojone w ćwiartki.
Podajemy z sosem tatarskim.


wtorek, 23 grudnia 2025

Świąteczny obiad na Antakrtydzie ponad wiek temu

Jak wyglądała kolacja świąteczna na Biegunie Południowym w 1902? Tego się możemy dowiedzieć z zapisków Ernesta Shackletona, który wraz z Robertem Falconem Scottem i Edwardem Wilsonem podjęli się w grudniu tamtego roku zdobyć biegun południowy. Ostatecznie dotarli do 82.28°S, przypłacając to odmrożeniami, kurzą ślepotą i skrajnym osłabieniem w wyniku głodu. Shackleton opisał wszystko w swoim dzienniku zatytułowanym "Desire".

Christmas breakfast:- a pannikin of seal's liver, with bacon mixed with biscuits. Each; topped up with a spoonful of blackberry jam; then I set the camera, and we took our photographs with the Union Jack flying and our sledge flags, - I arranged this by connecting a piece of rope line to the lever. Then four hours march. Had a hot lunch. I was cook:- Bovril, chocolate and Plasmon biscuit, two spoonfuls of jam each - Grand!

Teraz trochę wyjaśnienia.

Bovril to taki koncentrat, obecnie, najlepszym jego zastępnikiem jest VEGEMITE, o który jest afera w australijskich więzieniach.

Plasmon biscuits - to ciastka plasmonowe, wynalezione jako bardzo pożywne i reklamowane jako pokarm dla podróżników, zwłaszcza tam, gdzie zimno. Popularne w Jugosławii.

OK, zgoda, to nie są tanie rzeczy, zwłaszcza czekolada ostatnimi czasy, ale tylko pozornie, bo to koncentraty więc teoretycznie jemy tego mniej, żeby zaspokoić zapotrzebowanie kaloryczne. W smaku kontrowersyjne, ale ma Antarktydzie by mi smakowało. Chciałem się kiedyś nawet przekonać, zgłaszając się do programu naukowego, ale mnie nie przyjęli :(

Składniki:

- ciastka plasmonowe
- czekolada
- Vegemite
- dżem porzeczkowy wysoko słodzony

Wykonanie:

Czekoladę łamiemy na małe kawałki. Ciastka kruszymy. Dodajemy łyżkę Vegemite i dwie łyżki dżemu. Mieszamy.


czwartek, 18 grudnia 2025

Płomiennica z patelni z ziemniakami

Zimą nie mogę się doczekać pierwszych wystąpień zimowej temperatury, bo powodują one pojawienie się smacznego grzyba płomiennicy zimowej, która jak do niedawna sądzona była uważana za to samo co grzyby enoki.
Postanowiłem ją przygotować bardzo prosto, czyli usmażyć z ziemniakami i wzbogacić wszystko parówkami.

Składniki:

- kapelusze płomiennicy
- ziemniaki
- parówki


Wykonanie:

Ziemniaki i parówki kroimy w plasterki i podsmażamy na patelni z kapeluszami płomiennicy cały czas mieszając, aż ziemniaki będę miękkie.