piątek, 23 stycznia 2026

Makaron z pesto cebulowym

Nie wiem, czy to ma jakąś nazwę, ale gdzieś mi śmignęło na rolce. W sumie fajny pomysł, choć lekko go zmodyfikowałem, bo nie chciało mi się smażyć i uznałem, że lepszy smak będzie przy pieczeniu. 

Składniki:

- makaron
- cebula
- czosnek
- kapusta kiszona


Wykonanie:

Makaron gotujemy wg przepisu na opakowaniu.
Cebulę kroimy w plasterki, polewamy lekko olejem i wkładamy do piekarnika nastawionego na 150 stopni Celsjusza, aż się zrobi rumiana.
Czosnek obcinamy na końcu i też wkładamy do piekarnika.
Po upieczeniu blendujemy razem cebulę, czosnek i kapustę kiszoną, z małą ilością wody.
Mieszamy z makaronem.

2 komentarze:

  1. Widzę TU, to co i u innych, służących "panu tego świata" :-(
    Prawda kole w oczy. No cóż, kto boi się prawdy, ten sam przyznaje się do zła i kłamstwa. Tu, do kompleksów i pseudo-kryzysowości bloga :-)
    Nie pomogłem w poprawie, nie zmartwię się ZABANOWANIEM :-)
    Zacytuję Polskie przysłowie ludowe: "Wyszło szydło z worka"!
    Pies

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latający Potworze Spaghetti, widzisz, a nie grzmisz :(

      Kiedy otrzymałem zacząłem otrzymywać, może niekoniecznie takie, z którymi się zgadzałem, z chęcią je przyjmowałem, bo w końcu każdy ma szansę się wypowiedzieć i nawiązać dialog.

      Doszły do tego nieszkodliwe historie z życia, co jakby też rozumiem, bo nie wszyscy mają na tyle energii, siły, a nawet odwagi, żeby publikować coś samemu i mogą śmiało przykleić się do tych, którzy się twórczością wykazują. Luzik.

      Gdzieś tam nawet olewałem, kiedy padały antynaukowe stwierdzenia, co uznałem za mało groźne, choć jak pokazuje ostatnio życie, jest to jednak bardzo groźne zjawisko. Być może już wtedy powinienem zareagować stanowczo.

      Na pewno powinienem zareagować, kiedy padały słowa uznawane za obraźliwe pod adresem wyznawców innych religii, czy grup etnicznych, ale jeszcze patrzyłem na to przez palce, naciągając granice wolności słowa.

      Zdenerwowałem się dopiero, kiedy to pod moim adresem zaczęły pojawiać się obraźliwe komentarze. Jakby rozumiem potrzebę niektórych wciągnięcia innych w swoją grę, ale nikt mi za to nie płaci, abym był dla kogoś terapią.

      Później już było tylko lepiej. Protekcjonalny ton, który był zawsze na ustach wszelkich fanatyków - "za nami stoi prawda, bo coś tam, z cała reszta błądzi, bo tego coś tam nie uznają".
      W tym wypadku "coś tam" oznacza uznanie, że jakiś gołąb zapłodnił żydowską kobietę, żeby potem się w niej urodzić i skończyć jako zombie. To już są ludzie o takim poziomie odklejenia, że nie ma mowy o żadnym dialogu. To by tłumaczyło, dlaczego przy każdej próbie dialogu padały ogólniki w stylu "Amerykańscy uczeni dowiedli" i brak odpowiedzi na najprostsze pytania.
      Miejsce takowych jest z dala od zdrowego społeczeństwa, w rokujących przypadkach w zakładach leczniczych, gdzie zawodowo będąc, widziałem wielu ludzi, którzy dostawali leki na obecność w ich głowie wyimaginowanego przyjaciela.
      W szczególności można ich izolować z własnej przestrzeni.

      W dodatku, jako potomek ludzi walczących z nazistami podczas II WŚ, a później syn działacza solidarności, nie pozwolę, aby moje miejsce stało się tubą propagandową do promowania zbrodniczych ideologii, które są odpowiedzialne za ludobójstwa na świecie.

      Usuń