sobota, 10 stycznia 2026

Smažený celer i Brno

Nie mylić z Bernem, bo i tacy bywają. Brno jest ciekawą alternatywą dla Pragi. Równie ładne, bliżej, mniejsze, ale zdecydowanie mniej turystów oraz tych, którzy tych turystów chcą oskubać. Jedyne czego mi zabrakło to pomnika Żiżki.

Co prawda, jak wiele czeskich miast, tak i tu króluje piękna austrowęgierska architektura, o której pisałem również przy okazji Sarajewa, to niewątpliwą wizytówką miasta jest modernistyczna willa Tugendhatów. Zwiedzanie z przewodnikiem trochę kosztuje i rezerwacje są na kolejny miesiąc, ale jeśli jesteście fanami modernizmu, to może i warto. Ja nie wiem, bo widziałem tylko z zewnątrz.


Jak wspomniałem, Brno to taka mała Praga bez turystów, dlatego polecono mi ciekawy zakątek do dumania, czy czytania książki. Na jednym ze wzgórz, z którego widać panoramę miasta.


W Brnie południe jest o 11. Wynika to z historii, gdzie mieszkańcy mieli przestawić wszystkie zegary o godzinę, gdyż do południa miało być oblężenie miasta. Zmyliło to siły oblegające i od tej pory zwykło się mówić, że południe jest o 11. Symbolem miasta jest wyjątkowo osobliwy zegar. W południe z góry spada kulka, która uderza o blachy i wygrywa melodię. Kulkę można przytulić jeśli wsadzi się tam rękę. Są tak rzadkie, że już na pół godziny przed zjawiają się zawodowi łowcy kulek.


Zegar to nie jedyny faliczny motyw w Brnie. Jeśli postoicie chwilę pod tym pomnikiem, zobaczycie ludzi, którzy wchodzą pod niego i się śmieją.


Spojrzenie na pysk konia pod odpowiednim kątem ukazuje takie coś.


Na drugim wzgórzu znajduje się twierdza, w której było najgorsze więzienie w Austro-Węgrzech. Wstęp do lochów płatny i zdecydowanie niewarty ceny, bo prawie nic tam nie ma.


W więzieniu pracował jako pracownik resocjalizacyjny słynny Jara Cimrman, który za to nigdy nie był w tym budynku, jak głosi tablica.


Wiecie, że Brno też ma swojego smoka? I też go zabili owcą nafaszerowaną trucizną. Na zimę dostaje nawet sweterek.


Przed smokiem jest krzywa wieża. Tzn. jedna z kilku. Co prawda w Czechach to Polacy są kojarzeni z tym, że są łasi na pieniądze, ale tu podobno władze miasta nie chciały zapłacić za robotę, więc budowniczy zostawił wieżę krzywą.


Jednym z dań kuchni morawskiej jest smażony seler.
Podaje się go z ziemniakami i sosem tatarskim. Sos można kupić, albo zrobić. Generalnie miesza się majonez z ziołami i marynowanymi warzywami np. ogórkami, ale co kucharz to przepis i niektórzy nawet robią z jogurtu.

Składniki:

- seler
- mąka
- ziemniaki
- sos tatarski


Wykonanie:

Seler obieramy, kroimy w plasterki i delikatnie obgotowujemy.
Obtaczamy w mące i smażymy.
Ziemniaki możemy ugotować, ale smaczniejsze będą pieczone, pokrojone w ćwiartki.
Podajemy z sosem tatarskim.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz