Danie cudowne w swojej prostocie. Popularne w Tunezji, ale też w Iraku. Co bardziej nadgorliwi historycy, którzy chcą doszukać się początków wszystkiego, wskazują na otomańską okupację Tunezji, podczas gdy inni stwierdzają, że danie jest tak proste, że po prostu powstało samo.
Składniki:
- bulion
- ciecierzyca
- przyprawa Harrisa
Wykonanie:
Bulion możecie ugotować z warzyw lub z kostki.
Ciecierzycę ugotować, odsączyć, zalać bulionem i dodać znaczną porcję harissy.
.png)
Teraz się "czepiam" ! Jak danie może powstać samo, bez człowieka ? *
OdpowiedzUsuń* Żart :-)
Proste, tanie, wartościowe. ALE, dla mnie (jadam !!!) cieciorka vel groch włoski jest "ciut za sucha", więc maszczę ją czym tam mam w danej chwili "pod ręką". Tu nigdzie nie zaobserwowałem tłuszczu, poprawiającego ów mankament.
Mam słuszną pretensję!
Dlaczego w tekście nie ma OSTRZEŻENIA o właściwościach harissy? !!!
Nie wszyscy mają taki "niewyparzony pysk" jak ja! *
* Miewałem (bo już się pilnuję) słuszne uwagi że, "tego jeść się nie da! "
Podczas, gdy ja tak się starałem zrobić "lekko pikantne" :-)
Wszak dobrymi chęciami "Całe piekło wybrukowane" !
Kiedyś (gdzieś TU) pisałem że, jestem uzależniony od kapsaicyny :-)
Mój gust, to nie gust innych. Nie "przeskoczymy" tak genetyki jak i tradycji kulturowych. To się zmienia powoli, pokoleniami i nie zawsze zmienia. :-)
Z historii mej odległej:
Będąc drzewiej, codziennym konsumentem czekolady (wpierw) mlecznej a z czasem deserowej. Dziwił mnie fakt iż, na "zgniłym zachodzie" :-) do czekolady dodają "debile" ostrą papryczkę !*
*Ówczesny stan mojej wiedzy i młody wiek oraz niedoświadczenie
Z czasem nadrobiłem zaległości i nieco "zmądrzałem", przynajmniej na tyle, by się nie dziwić :-)
Papryczka ostra JUŻ w Polsce rośnie, a jakże!
ALE jaki % Polaków jada potrawy ostre i bardzo ostre?
Panie kryzysowy :-) najpierw (dość nienormalna) mania celowego nie sugerowania przypraw (a szkoda) dla danego dania. Następnie: "wpuszczanie na pole minowe" ludzi, proponując dość ostrą przyprawę, BEZ OSTRZEŻENIA !!!
Właśnie z braku bardzo ostrych przypraw (pieprz pomijam) w Polskiej kuchni tradycyjnej, szczególnie zaś ludowej wiejskiej! Duuuża część naszego społeczeństwa nie używa i NIE ZNA SIĘ na przyprawach i ich nazwach, których oni NIE PRZEŁKNĄ !!!
Światowe obycie autora, oraz (domniemywam) erudycja, nie tłumaczą "radosnego wpuszczania na pole minowe" ludzi nadwrażliwych na kapsaicynę!
Ja dalej widzę "nadmiar" nonszalancji w publikacjach, a przecież "książka kucharska" to przewodnik, nie zaś : "propaganda wyprowadzająca na manowce" :-)
Miło jest przeczytać, jakie sugerowane przyprawy są dla danego dania, to "nie boli"! :-) Luzactwo, typowe dla populacji zza DTŚ*
* Mam wieloletnie obserwacje na gorolach, oraz uzasadnione podstawy, aby tak pisać :-) Nadal "muszę znosić" Ich "nonszalancję" :-)
Nie pisał bym tych słów, nie licząc, że czegoś nie da zrobić się LEPSZYM. Czas pokaże, jak bardzo jestem naiwny, lub jakim QI dysponuje kryzysowy.
Trudno tu szukać jakiegoś mojego ukrytego zysku, lubię po prostu normalność, której coraz to mniej wokół nas. Mój apel/ prośba? idzie w kierunku nie pogarszania i prostowania* rzeczywistości.
* Trochę to trąci Donkiszoterią :-)
Pies
Zali Amba wcięła mój komentarz?
OdpowiedzUsuńBójcie się ludziska jeśli zaczęła buszować po KK :-)
Danie prościutkie, ale należałoby ostrzec przed Harissą!
Nie każdy wie, że można ją poczuć 2 razy :-)
Pies