Wyjątkowo kryzysowe, bo zasadniczo wyrzucane jako odpad, czyli łodygi brokułu, które idealnie nadają się do kuchni azjatyckiej, dlatego tak trochę na taką modłę zrobiłem danie z makaronem ryżowym, którego rodowód jest równie kryzysowy, bo w Tajlandii był tańszym odpowiednikiem ryżu.
Wygląda jak makaron z frytkami, ale smakuje jeszcze lepiej :)
Składniki:
- łodyga brokułu
- ketchup
- przyprawa do kuchni chińskiej
- makaron ryżowy
Wykonanie:
Łodygę obieramy i kroimy w podłużne kawałki.
Podsmażamy.
Dodajemy trochę ketchupu, wody i przyprawy do kuchni chińskiej.
Podajemy z makaronem ryżowym.
Podsmażamy.
Dodajemy trochę ketchupu, wody i przyprawy do kuchni chińskiej.
Podajemy z makaronem ryżowym.
.png)
Malkontentem nie jestem.
OdpowiedzUsuńZwyczajnie, makaron ryżowy w Polsce nie jest tani!
A skoro tu propaguje się kuchnię kryzysową (choć IT nie ma granic :-) ) to ideologicznie powinno być z tańszych dostępnych, A NIE JEST!
Dobra, mniejsza z "farbowanym na kryzysowo" :-)
Łodygi brokułu w literaturze opisywane są jako źródło vit C, większe niż jego różyczki! Niemyślący wyrzucają łodygi z powodu łykowatej skórki.
Wszak przez analogię do innych warzyw, można je z onej skórki obierać i żaden to wynalazek, tylko pragmatyzm.
Drzewiej (w PRL'u) brokułu na straganach nie bywało. Moje pierwsze zetknięcie z tym "kwiatkiem" :-) już zaowocowało "obdzieraniem ze skóry", przy okazji "sekcji zwłok" łodygi. No bo skoro w środku smaczne, a skórka "pancerna" to trza obrać! Zadziałałem "z marszu" intuicyjnie.
Później doczytałem się "jakie to SKARBY" ludzie wyrzucają na śmietnik.
Generalnie, brak wiedzy i pójście na łatwiznę są dość powszechne.
"Cudowni" kucharze-odkrywcy, ogłaszają "ŚWIATU" (chyba swojemu), to co biedota WIE OD ZAWSZE !!! Czyli: "rozepchana D" ogranicza myślenie.
Obrane z łyka łodygi "lądują" wszędzie tam gdzie i marchewka oraz inne warzywa, zwyczajnie, bez ideologii. No ale można z tego zrobić "CYRK" i Z WYPIEKAMI NA TWARZY bawić się w "odkrywcę" :-)
Zatem i ja :-) WIELKI odkrywca "wymyślam" JESZCZE TAŃSZĄ POTRAWĘ KRYZYSOWĄ!
Słuchajta mnie ludziska :-)
Zwykly pszenny makaron "wstążki" (droższe od innych kształtów) robimy z tańszą marchewką i przecierem pomidorowym (tańszym od keczupu) i naszymi przyprawami (tańszymi)!
Razem: wszystkie składniki tańsze od "KRYZYSOWYCH" (bo "nóżki" brokułu trzeba kupić "w komplecie") :-) mam tańsze! Potrawę zaś równie smaczną i zdrową. A teraz didaskalia, których tak brak u "odkrywcy": marchewka lubi być duszona (nie SMAŻONA) w tłuszczach, gdyż tylko wtedy nasz organizm ma możliwość przyswojenia bezcennych karotenów, niezbędnych dla zdrowia. Wystarczy.
"Odpadki" podawane w srebrach rodowych, przyprawione "szafranem" to jeszcze NIE kuchnia kryzysowa. Mało KITU, więcej chęci i się kuchnia "ciut" rozkręci :-)
Pies (super hiper ultra i w ogóle) EXTRA KRYZYSOWY*
* "Cie choroba, alem przesolił" :-)